Żerując na ludzkiej nadziei


Do naszej redakcji nadszedł list oraz dołączony do niego artykuł "Uzdrowiciel czy szarlatan" Adama Taubowskiego, jaki ukazał się w piśmie "Polonika" w Wiedniu. Materiał ten robi ogromne wrażenie! Myślę, że poruszony tu temat warty jest uwagi i... publicznej dyskusji.

"Szanowna Pani,
Długo zastanawiałem się nad tym, czy powinnam w ogóle rozpoczynać tę sprawę, ale sumienie moje podpowiada mi, że jednak tak (...) Dla miesięcznika Polonika przygotowałem temat dotyczący działalności w Austrii niemieckiego dermatologa, który w ostatnich latach specjalizował się w leczeniu raka. Doktor Nikolaus Klehr, bo o nim mowa, prowadził swoją prywatną klinikę w Salzburgu. Wśród jego klientów było wielu Polaków. Z tego, co wyczytałem w Internecie, również Pani przyjaciółka, Pani Daria Trafankowska tam się leczyła (od redakcji - na leczenie Darii, tak jak i Jacka Kaczmarskiego zbierała cala Polska, a pismo Polonii ottawskiej "Transatalntk Nadziei" drukował numer konta, na który można było wpłacać datki).

W ostatnim czasie przeciwko temu lekarzowi toczy się wiele spraw o oszustwa i wyłudzanie pieniędzy od osób chorych. Pojawia się coraz więcej dowodów na to, że metoda leczenia nowotworów, stosowana przez tego lekarza, nie dala żadnych pozytywnych rezultatów i była próbą wyłudzenia pieniędzy od zdesperowanych rodzin a koszty leczenia w klinice Klehra sięgały każdorazowo dziesiątek tysięcy euro... (...) Szczegółowe informacje o zarzutach wobec tego lekarza znajdzie Pani w Internecie. Po wpisaniu jego nazwiska pojawiają się m.in. artykuły z austriackiej prasy.
Bardzo przepraszam, jeśli uzna Pani mój list za niestosowny. Nie jest on próbą tworzenia sensacji, po prostu osoba Pani Darii była również i mi w jakiś sposób bliska, jeśli można tak powiedzieć o aktorze, którego pracę zawsze się szanowało. I kiedy dowiedziałem się, że być może jej ufność i wiara jej bliskich zostały wykorzystane przez człowieka, który w tak niegodny sposób wzbogacał się, sumienie nie pozwala mi, ot tak, zapomnieć o sprawie. Niestety innych danych polskich pacjentów leczonych w salzburskiej klinice nie znam. Dlatego też pozostaje mi zamknąć tę sprawę właśnie poprzez ten list składany na Pani ręce.

Oto artykuł jaki ukazał się w Polonice. (...)"

top