L I S T Y    D O    R E D A K C J I





Szanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że 5 czerwca br. uruchomiony został anglojęzyczny portal internetowy www.studyinpoland.pl, mający na celu promocję polskich uczelni za granicą, zachęcanie obcokrajowców do studiowania w Polsce oraz pomaganie im w wyborze kierunku studiów i uczelni. Portal uruchomili wspólnie: minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka, przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich prof. Tadeusz Luty i prezes Fundacji Edukacyjnej "Perspektywy" Waldemar Siwiński (zobacz zdjęcia).

Platforma internetowa www.studyinpoland.pl posiada najbogatszy zbiór aktualizowanych na bieżąco informacji o polskich uczelniach wyższych. Jest to zarazem jedyne miejsce w internecie, gdzie Polska prezentowana jest w zintegrowany sposób zagranicznym studentom. Szczegółowe informacje o możliwości studiowania na polskich uczelniach zamieszczone zostały również w drukowanych informatorach w języku angielskim: "Study in Poland -University Guide" i "Study in Poland - Programme Guide". Informatory te zostaną przesłane do polskich placówek dyplomatycznych i konsularnych.

Uruchomiony w czerwcu portal stanowi istotną część wieloletniego programu Study in Poland poświęconego promocji polskiego szkolnictwa wyższego za granicą i możliwości studiowania w Polsce, który realizowany jest od maja 2005 r. przez Fundację Edukacyjną "Perspektywy" i Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich. W programie Study in Poland uczestniczą wszystkie czołowe polskie uczelnie, które oferują programy studiów w języku angielskim. Umiędzynarodowienie polskich uczelni stanowi jeden z priorytetów założeń reformy polskiego szkolnictwa wyższego, jaki został przedstawiony na spotkaniu prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska i kierownictwa MNiSW z przedstawicielami środowiska naukowego w dniu 16 kwietnia 2008 r.

Fundacja Edukacyjna "Perspektywy" jest organizacją działająca na zasadzie not-for-profit na rzecz dobra publicznego w dziedzinie nauki, edukacji i kultury. Jest polskim przedstawicielem w prestiżowej Academic Cooperation Association (z siedzibą w Brukseli), która zrzesza 20 głównych instytucji na świecie zajmujących sie internacjonalizacją szkolnictwa wyższego, m.in. British Council, DAAD, CampusFrance, Nuffic. "Perspektywy" są też Narodowym Koordynatorem w prowadzonym przez Unię Europejską programie EHEF (European Higher Education Fairs) mającym na celu promocję europejskiego szkolnictwa wyższego w Azji.

Będziemy zobowiązani za uposzechnienie adresu www.studyinpoland.pl wśród zainteresowanych partnerów w krajach waszego urzędowania. Będziemy także wdzięczni za informowanie nas o interesujących polskie uczelnie wydarzeniach związanych ze współpracą w dziedzinie szkolnictwa wyższego i jego internacjonalizacją. Kontakt roboczy: dr Kazimierz Bilanow, e-mail: k.bilanow@perspektywy.pl

Z serdecznymi pozdrowieniami

Waldemar Siwiński
Prezes Zarządu
Fundacja Edukacyjna "Perspektywy"
www.perspektywy.org



Odpowiedz na artykuł:
"Temat nie lubiany, temat unikany" - testament p. NINY GEYSZTOR-ZAWIRSKIEJ

Witam w Kanadzie (w przenośni, oczywiście).

Dziękuję pp. Ewie i Wiesławowi Korczyńskim z Nowego Jorku za e-mail skierowany do mnie. Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi, spowodowaną dawno zaplanowanym wyjazdem.

Jako autorka felietonu pt. "Temat nielubiany, temat unikany" nie posiadam się z radości, że zdołałam wreszcie zainteresować i zbulwersować naszych Czytelników do czynu, do decyzji wyrażenia swej ostatniej woli na piśmie. W pismach, w których mam swoją stałą kolumnę, coraz więcej ludzi zaczęło ostatnio zadawać mi pytania a propos tej nader ważnej sprawy. Albowiem na Zachodzie, w zasadzie tylko dwa dokumenty się liczą: świadectwo urodzenia i... testament. Wszystkie inne uzyskane czy zdobyte w międzyczasie, są jakby drugorzędne. Mniej lub więcej ważne. Ot, życie po prostu. Zamyka się w tym, że człowiek się urodził i, zanim umrze, chce rozporządzić swoim mieniem.

Aliści, muszę z góry uprzedzić, że nie będę mogła być Państwu zbyt pomocna. Powód jest bardzo prozaiczny. Nie znam prawa USA w ogólności, stanu Nowy Jork w szczególności. Przypuszczam, że w USA każdy stan (tak jak u nas prowincje) ma swoje własne prawa, którymi się kieruje.

Natomiast samo spisanie testamentu jest wszędzie takie samo (vide mój felieton.)

W tym kontekście, łatwa jest tylko odpowiedź na pytanie, co oznacza zwrot: "Power of Attorney". Przetłumaczony na język polski, znaczy po prostu: plenipotencja (p.łc od plenum "pełny, zupełny + potens" mogący, silny, potężny) Jest to pełnomocnictwo, wynikające z oświadczenia woli osoby reprezentowanej, upoważniające do podejmowania czynności prawnych przez mianowanego przez siebie, pełnomocnika. Dokument jest ważny tylko ZA ŻYCIA osoby zainteresowanej. Traci ważność PO ŚMIERCI, kiedy rolę prawną przejmuje testament.

U nas, w Kanadzie, obowiązują dwa takie pełnomocnictwa. Jedno dotyczy finansów, drugie spraw zdrowotnych. Pierwsze jest po to, ażeby ktoś zaufany miał dostęp do konta chorego, opłacał np. czynsz (hipotekę?) i inne rachunki (gaz, elektryka, telefon, TV), podczas kiedy pacjent przebywa w szpitalu czy na rehabilitacji. Lub, kiedy ktoś, jak najbardziej zdrowy, wyjechał na pół roku do Polski lub na Florydę.

Z drugiego korzysta się najczęściej po wypadku (człowiek nieprzytomny) lub cierpiący na przewlekłą chorobę, kiedy pacjent nie jest w stanie decydować za siebie (Alzheimer, wylew?) Wszak ktoś musi podjąć decyzję gdzie umieścić chorego i czy, względnie kiedy, zlikwidować mieszkanie. "Power of Attorney" w zasadzie powinien sporządzić każdy człowiek, a już szczególnie taki, który ma skomplikowane sprawy rodzinne. Na przykład: ludzie starsi, mieszkający samotnie, których dzieci nie mają dostępu do ich konta bankowego. Ludzie mający żonę w Polsce a konkubinę tutaj. Ludzie samotni, bez rodziny w Kanadzie. Ktoś, kto ma psa lub kota. O zwierzę też trzeba się zatroszczyć! Taki dokument jest niebywale pożyteczny. Ułatwia życie. A życie pisze nieprzewidziane scenariusze!

Małżeństwa na ogół nie mają problemu. Najczęściej mają wspólne konto bankowe. W razie nieszczęścia, sprawny małżonek/a opiekuje się swoją niesprawną "drugą połową". Ich testament jest też bardzo prosty. On swoją połowę przekazuje jej - ona jemu. W przypadku, gdyby razem zginęli, np. w wypadku samochodowym, dziedziczą dzieci (po połowie, po jednej trzeciej, itd.) Jeśli dzieci są małe, trzeba mianować kogoś ich opiekunem. Jeśli dzieci nie ma, sprawa jest bardziej skomplikowana, bowiem dziedziczą inni, niekoniecznie krewni. Imienne wyznaczenie wykonawcy testamentu - jest ZAWSZE obowiązkowe. Conditio sine qua non.

Należy sporządzić też listę spadkobierców. Ich legaty trzeba bardzo dokładnie wyszczególnić. Na przykład: mój brat Marek dostaje mój samochód, kuzynka Iwona moją biżuterię, furo z norek i brylantowy pierścionek po mamie, dostaje siostra Krystyna. Elektronikę dostaje siostrzeniec Witold, meble Armia Zbawienia (Salvation Army), książki i płyty kompaktowe dostaje moja sąsiadka Edyta. Pięć tysięcy dolarów dziedziczy moja chrzestna córka Karolina. Pozostałą gotówkę otrzymuje sierociniec w miejscowości Pipidówka Niżna. Konieczne są, oczywiście, nazwiska i dokładne adresy. Także nazwy i adresy instytucji finansowych oraz numery kont.

W jednym i drugim przypadku (pełnomocnictwo jak i testament) osoby samotne muszą znaleźć kogoś, kto zasługuje na ich PEŁNE zaufanie i kto zechce podjąć się tej roli. U nas, wykonawca testamentu (executor) otrzymuje conajmniej 5% z masy spadkowej, którą likwiduje. I, proszę mi wierzyć, że wart jest każdego grosza. Załatwienie pogrzebu, sprzedanie domu czy mieszkania, sortowanie dokumentów, likwidacja dóbr doczesnych, rozliczenie podatkowe (rząd nawet po śmierci niczego nie odpuszcza), konsultacje z adwokatem, użeranie się z biurokratami jest zawsze skomplikowaną i pracochłonną sprawą.

W przeciwieństwie do "executora", pełnomocnik, który zajmie się dobrobytem pacjenta i właściwie będzie decydował o losie niesprawnego chorego, nie otrzymuje zapłaty. Jest to sprawa ustalenia legalnej opieki (czy zastępstwa) i traktowana jest raczej honorowo. Co nie znaczy, że nie można, z własnej woli, zaoferować tej osobie jakiegoś symbolicznego honorarium. Starsi ludzie najczęściej mianują naprzód plenipotentami, a później wykonawcami testamentu, jedno (lub więcej) swoich dzieci. Lub członka rodziny. Sprawa zaufania jest w tym położeniu - arcyważna. Albowiem mając dostęp do kont bankowych, inwestycji etc., taki pełnomocnik jest teraz panem sytuacji i może mieniem, którym zawiaduje, rozporządzać według własnego widzimisię.

Jednakże, brak wyżej wspomnianych dysponentów powoduje, że na wszystkim od razu kładzie łapę rząd i nikt z otoczenia chorego (czy zmarłego), nigdy w życiu nie zobaczy tego przysłowiowego ( i często obiecanego), złamanego centa.

Mam nadzieję, że dostatecznie naświetliłam sytuację, ażeby Państwu uprzytomnić ważkość sporządzenia i posiadania testamentu. Doprawdy nie ma sensu odkładać "na jutro". Wypadki chodzą po ludziach. Bardzo bym się cieszyła, gdyby moje rady okazały się pomocne. Nie mniej, na Państwa miejscu, koniecznie zapytałabym lokalnego prawnika czy prawo w stanie Nowy Jork jest podobne do naszego.

U nas, w sklepie z papeterią można kupić gotowe formularze, które wypełnione własnoręcznie (długopisem) nawet nie wymagają świadków. Możliwe, że w USA jest podobnie. Ale uprzedzam: jest to dobre tylko dla tych, którzy nie rozporządzają większym majątkiem, nie mają skomplikowanych spraw prawnych. Ale za to mają zaklepanego wykonawcę ich ostatniej woli.

Pozdrawiam bardzo serdecznie

Nina Geysztor-Zawirska



Apel o nadsyłanie fotografii Poloników w świecie

Wydawnictwo Polonicum Institut kończy opracowanie szaty graficznej monumentalnej pracy Mariana Kałuskiego z Australii "Śladami Polaków po świecie" CD-ROM ISBN 2 88494 080 4, rezultat kilkudziesięciu lat benedyktyńskich badań autora, która przedstawia losy Polaków w 64 krajach świata. Publikacja ta na CD-ROM zawiera 1000 pełnych stron A4 tekstu. Praca ilustrowana będzie przez ponad setkę zdjęć polskich znaków pamięci na Obczyźnie i Poloników. Zamówienia w subskrypcji po specjalnej cenie tylko do końca stycznia 2008 - dostawa: luty 2008. Dodatkowe informacje jak dokładny spis treści publikacji znajdują się na stronach web: www.swisspass.ch/polonicum.htm
Zwracamy się z gorącym Apelem do Polaków zmieszkałych za granicą oraz zagranicznych instytucji polskich w świecie o nadsyłanie zdjęć poloników do końca stycznia 2008. Zdjęcia te mogą być amatorskie, typu rodzinnego, przedstawiając również osoby (pod warunkiem, że nie przysłaniają one samego Polonika!). Każde zdjęcie powinno być opisane danymi : Kraj - Jedn. administracyjna - Miejscowość - Forma - Komu poświęcony jest Polonik. Jako Poloniki trwałe i Polskie Znaki Pamięci na Obczyźnie uznajemy pomniki, tablice pamiątkowe, obeliski, groby wielkich Polaków, polskie groby i cmentarze wojskowe, miejsca walk i męczeństwa Polaków, itp.
Wszystkie publikowane zdjęcia będą podpisane nazwiskiem ich autora. Stąd proszę nie zapomnieć przekazania również informacji: Nazwisko i imię autora zdjęcia, adres email i pocztowy. Przesyłce zdjęć drogą email powinna towarzyszyć formułka "Wyrażam zgodę na wykorzystanie załączonych zdjęć, które są mojego autorstwa, na potrzeby różnych publikacji Polonicum Institut we Fribourg, Szwajcaria"
Jako rekompensatę 5% autorów zakwalifikowanych fotografii otrzyma, poprzez losowanie, bezpłatne CD z publikacją "Śladami Polaków po świecie". Wszyscy pozostali autorzy fotografii otrzymają ofertę nabycia jej po specjalnej cenie.
Polonicum Machindex (R) Institut
Edyta MACH
case postale 1182
CH-1701 Fribourg, Szwajcaria
Fax : ++ 41 (26) 684 27 25
E-Mail: polonicum@tele2.ch, polonicum@swisspass.ch
www.swisspass.ch/polonicum.htm

Podziękowanie

Moi Drodzy;
Jesteście świadkami mojej działalności na emigracji od wielu lat. Większość z Was, od ukazania się "Wyrachowanego Szaleństwa" w 1994. Wielu dopinguje mnie, od 1986, kiedy przejechałem Cadillakiem przez obie Ameryki po rekord Guinnessa. Są też wśród Was i tacy, którzy towarzyszą mi od samego przybycia do Kanady (grudzień 1980), a nawet jeszcze koledzy ze studiów i szkoły średniej. Każdy z Was - do którego piszę to podziękowanie - w jakiś sposób mi pomagał:
- w organizowaniu spotkań promocyjnych moich książek i w Polsce, Australii, Ameryce Północnej i Południowej.
- poprzez napisanie artykułu, przeprowadzenie ze mną wywiadu w różnego typu mediach.
- w dystrybucji książek.
- uczestnicząc w różnego typu imprezach, pokazach slajdów i spotkaniach organizowanych przeze mnie.
- uczestnicząc ze mną w wielu wyprawach na kilku kontynentach.
- ...i przeczytanie nawet jednej z moich książek lub artykułu, również przyczyniło się do promocji mojej twórczości i działalności.
Dlaczego Wam dziękuję?
Dlatego, że Wasze poparcie dodawało mi otuchy, dopingowało mnie i "rozwijało skrzydła" do dalszej pracy. Zostało to zauważone i uznane!
Podczas obchodów Święta Niepodległości w Konsulacie RP w Montrealu, zostałem odznaczony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Srebrnym Krzyżem Zasługi.
Jest to wspólny sukces!
Dziękuję Wam bardzo.
PS. Więcej informacji o mojej ostatniej inicjatywie: www.sawsrodnas.ca

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku, składam Wszystkim Najserdeczniejsze Życzenia.
Jurek Adamuszek, grudzień 2007

Kraków, 28.08.2007
Szanowna Redakcjo!

W imieniu Komitetu Organizacyjnego II Światowego Modlitewnego Kongresu dla Życia mam zaszczyt zaprosić Szanownych Przedstawicieli Redakcji do wzięcia w nim udziału. Kongres odbędzie się w dniach 11-13 października bieżącego roku w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie - Łagiewnikach. Honorowy patronat nad Kongresem przyjął J. Em. Ks. kard. Stanisław Dziwisz - metropolita krakowski. Ramowy program Kongresu, warunki uczestnictwa i formularz zgłoszenia podane są na stronie internetowej: http://www.cracow-pro-life-congress-2007.com

Będę bardzo wdzięczny za przekazanie informacji o II Światowym Modlitewnym Kongresie dla Życia zarówno polskim jak i zagranicznym obrońcom życia człowieka.
Życzę wielu Łask Bożych w służbie Ojczyźnie i Kościołowi.
Łączę wyrazy należnego szacunku,

Szczęść Boże!
dr inż. Adam Kisiel
Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego



Szanowni Koleżanki i Koledzy

Jesienią tego roku minie trzydziesta rocznica powstania Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWA, największego wydawnictwa drugiego obiegu w latach 1977-1989. Drugi obieg wydawniczy, a NOWA w szczególności, był fenomenem na skalę światową, jednak - z wyjątkiem nielicznych opracowań naukowych - nie doczekał się poważniejszych analiz i opracowań dokumentów, które mogłyby służyć kolejnym pokoleniom historyków jako wiarygodne źródła informacji. Przygotowujemy unikatową publikację pt. "Ludzie NOWEJ", która składać się będzie z krótkich biogramów osób zaangażowanych w działalność Oficyny. Zwracamy się z apelem do wszystkich, którzy byli związani z NOWĄ, autorów, drukarzy, redaktorów, składaczy, kolporterów i innych współpracowników, o kontakt z:

Wiesławem Bielińskim ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa,
e-mail: wieslaw.bielinski@sws.org.pl,
tel. 0-601 20 54 71, adres do korespondencji:
Stowarzyszenie Wolnego Słowa, ul. Marszałkowska 7, 00-626 Warszawa.

Chodzi o zebranie krótkich notek biograficznych, uzupełnienie i weryfikację informacji na temat środowiska NOWEJ. Szczególnie zależy nam na upamiętnieniu osób nieżyjących, prosimy o nadsyłanie ich nazwisk i biogramów.

Na początku października planujemy jednodniową imprezę dla upamiętnienia 30-lecia NOWEJ i do wszystkich, którzy z nami się skontaktują roześlemy szczegółowe informacje i zaproszenia.

Współzałożyciele i szefowie NOWEJ
Grzegorz Boguta i Mirosław Chojecki

Do Szanownych Koleżanek i Kolegów apelu ciąg dalszy:

1. każda z osób, których biogram dotyczy (ew. jej spadkobiercy) otrzyma egzemplarz Księgi;
2. Księga z założenia nie ma być dziełem naukowym czy encyklopedią, a jedynie materiałem wyjściowym do prac pokoleń historyków - stąd zwięzłość formy;
3. każdej z not powinno towarzyszyć zdjęcie - prosimy więc o nadsyłanie mniej lub bardziej aktualnych wizerunków (format JPG).

Poniżej konspekt noty biograficznej oraz przykładowy biogram.

Imię i nazwisko
Rok urodzenia
Wykształcenie, zawód
Używane pseudonimy / publikował/a jako

Pierwszy kontakt z działalnością opozycyjną (kiedy, za czyim pośrednictwem, okoliczności...)
Od kiedy związany/a z Nową
Co robił/a i z kim - dotyczy także innych inicjatyw opozycyjnych
Represje
FC NOWA - udział w rozgrywkach, sezon
Po 1989... / obecnie
Odznaczenia i wyróżnienia
Kontakt: tel., e-mail, adres


Jan Kowalski
Ur. w 1960 w Warszawie. Z zawodu matematyk (studia na UW). Z działalnością niezależną związany od 1979 jako współorganizator SKS na UW. W Nowej od początku 1980, zajmował się pracami introligatorskimi wraz z narzeczoną, a później żoną Ewą Kowalską, z domu Buczkowską. Współpracował blisko z Janem Nowakiem, który organizował druk publikacji Nowej, oraz Bogdanem Kozakiem, kolporterem. Aresztowany na 48 godzin w kwietniu 1980 po wpadce drukarni Nowaka. Od września 1980 organizował kolportaż do Gdańska i Szczecina. W 1980 założył NZS na swoim wydziale. W stanie wojennym ukrywał się do maja 1983, współpracując z Andrzejem Sawickim i Mirosławem Malinowskim przy druku Tygodnika Mazowsze i książek Nowej, jednocześnie współredagował i publikował (jako Zagłoba) w miesięczniku Sylaba. W 1984 odszedł z Nowej i związał się z wydawnictwem Krąg.
Po 1989 działacz samorządu lokalnego, radny gminy Ursynów w latach 1992-2000.
Obecnie nauczyciel w prywatnym liceum ogólnokształcącym nr 2 w Warszawie.
Wyróżniony odznaką Zasłużony działacz kultury.
Kontakt: e-mail - j.kowalski@o2.pl, tel. kom. 601555555.

To jest oczywiście zmyślony biogram. Nie należy wpisywać żadnych kursyw ani pogrubień. Zdania kończymy kropką i nie stosujemy tabulatora, pisząc jednym ciągiem. Na końcu (ale to nie jest obowiązkowe) aktualne dane kontaktowe.

UWAGA! Rok piszemy tylko liczbami, bez "r"" lub "roku", miesiąc słowami i małą literą. Nazwa Nowa - bez cudzysłowu i odmieniana - Nową , Nowej itd. Nazwy innych organizacji (wydawnictw, tytułów prasowych, itd.) piszemy dużą literą i bez cudzysłowu.


OD NAS SAMYCH ZALEŻY LOS TEJ PUBLIKACJI!

Prosimy o rozesłanie tekstu apelu wszystkim znajomym.


Ogłupianie Polonii w TVPOLONIA
Od dłuższego czasu zbieraliśmy się z myślą by napisać do redakcji TVPolonia słowo krytyki. Kiedy zdjęte zostały wszystkie wartościowe programy żal poszedł na papier! Gdzie są programy publicystyczne ("Misja specjalna", "Warto rozmawiać" - z genialnym red. Janem Pospieszalskim)? Nie ma! Gdzie reportaże, np. Z archiwum IPN? Czy urząd na Mysiej powrócił i mamy cenzurę? Dla kogo układany jest program? Albo inaczej. Kim My jesteśmy dla redakcji w TVPolonia w Warszawie? Oceniając po repertuarze to wciąż śpiewającą grupą etniczną z gatunku "Krakowiacek ci ja...", dla której tylko "wypić i zakąsić" i zadowolona!
Zbliża się Zjazd Polonii Świata a temat "Polonia w oczach polskich mediów" to dobry temat do dyskusji.

[ 01 sierpnia, 2007 ]
Do redakcji TVPolonia.com
Pismo Polonii kanadyjskiej Transatlantyk Nadziei www.tnpolonia.com jest sponsorem medialnym (honorowym w imię popierania Polskości za granicą) polskiego programu telewizyjnego w sieci TVPolonia.com Od jakiegoś czasu dochodzą do nas krytyczne glosy widzów. Zmiany w programie, jakie nastąpiły w TVPolonia nadają się na reportaż pt. "Ogłupianie Polonii" (tasiemcowe "telenowele" to połowa programowej oferty) Wykreślone zostały wszystkie programy publicystyczne i część informacyjnych!!!
Prosimy o podanie e-mailu do Działu Reklamacji Programowej oraz nazwisko osoby odpowiedzialnej za dobór programów.
Z uszanowaniem -
Redakcja pisma Polonii kanadyjskiej - TNpolonia (jeszcze sponsor medialny TVPolonia)
www.tnpolonia.com

Do redakcji TNpolonia.com
Jeżeli chodzi o programy publicystyczne, to one już dawno zostały ściągnięte (jeszcze przez wprowadzeniem nowego playera), a część z nich tylko na wakacje, ponieważ w Polsce tak jest że w tym okresie po prostu dużo programów się nie produkuje...
My się znajdujemy w Ameryce i mamy dostęp jedynie do tego, co możemy oglądać przez satelitę. Nie mamy dostępu do archiwum w Warszawie. Z Warszawy są emitowane takie programy a nie inne i my po prostu nie mamy na to wpływu.
Niestety nie mamy wpływu na repertuar telewizji TVPolonia. My jesteśmy niezależną firma zajmującą się dystrybucją TVPolonia na kontynencie amerykańskim.

Opinie, komentarze i pytania na ten temat prosimy kierować do redakcji w Warszawie tv.polonia@waw.tvp.pl lub do Pana Redaktora Ryszarda Wichrowskiego: Ryszard.Wichrowski@waw.tvp.pl
z poważaniem

tvpolonia.com


Witam serdecznie.
Pani Jolanto, dziękuję bardzo za deklarowaną pomoc. Pomoc w odnalezieniu jakichkolwiek informacji o ostatnich latach życia a także pochówku brata mojej mamusi jest dla mnie bardzo ważna, ponieważ pragnę założyć na str. Internetu stronę o losach mojej rodziny. Rodzina ze strony mamy pochodzi z dawnych ziem kresowych, z woj. wołyńskiego z miejscowości Zastawa koło Ludwipola http://www.wolyn.ovh.org/, http://www.wolyn.ovh.org/opisy/zastawie-03.html. Historia mieszkańców tych ziem a przede wszystkim naszej rodziny jest niezmiernie ciekawa, tragiczna i dlatego chciałbym w jakiś sposób podzielić się nią z innymi. Czas więc nagli. Pani Jolu, opowiedziałem mamie o pani. Była bardzo wzruszona, kiedy opowiadałem historię o pani losach, a które to przeczytałem na stronach Tripolonii . Łzy kręciły jej się w oczach, nie mogąc opanować wzruszenia. Ponieważ także ma córkę Krystynę a moją siostrę, która też jest chora na SM, ta historia jest nam niezmiernie bliska. Ale kończę i panią pozdrawiam i życzę pani długich, pogodnych lat życia, bez zmartwień i stresów.

Józef Bieńkowski
23 lipca, Polska

Szanowny Panie Józefie
Pański wuj Feliszek Roman pochowany jest na cmentarzu Pinecrest Remembrance Cementary w Ottawie
http://www.pinecrest-remembrance.com/aboutus.html
Prochy znajdują się w Mauzoleum nr I, krypta D-22.
Jeśli uda nam się dowiedzieć czegoś więcej o szanownym wujku to poinformujemy.
[ Redakcja ]

Szanowna Pani Redaktor,
uprzejmie informuję, że w ubiegłym roku, z chwilą powołania w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Departamentu do Spraw Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą, rozpoczęta została realizacja programu pn.: "Rejestracja zbiorów polskich za granicą". Celem projektu jest zgromadzenie informacji na temat istniejących obecnie kolekcji polonijnych. W ramach prac nad programem staramy się dotrzeć do jak najszerszego grona osób i instytucji dysponujących informacjami na temat tego typu zbiorów. W związku z powyższym zwracam się do Pani Redaktor z uprzejmą prośbą o zamieszczenie w Pani periodyku "Listu otwartego do Polonii i Polaków za granicą". Opublikowanie go w Pani Piśmie z pewnością przyczyni się do szerokiego rozpowszechnienia informacji o programie i zaowocuje zgromadzeniem wielu nowych, cennych informacji o zbiorach polonijnych.
Pozostając z nadzieją na przychylne ustosunkowanie się Pani Redaktor do mojej prośby
łączę wyrazy szacunku
Jacek Miler
Dyrektor Departamentu do Spraw
Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą




Szanowni Państwo
Zwracam się do Państwa jako Supervisor of Programs in English w Collegium Civitas, niepublicznej uczelni w Warszawie oferującej licencjackie, magisterskie oraz doktoranckie studia po polsku i po angielsku w zakresie nauk społeczno-politycznych. Chciałbym przybliżyć Państwu naszą uczelnię, ponieważ sądzę, iż mogą do Państwa zwracać się osoby z pytaniami o możliwości edukacyjne w Polsce...

Collegium Civitas jest wyjątkową uczelnią. Żaden inny uniwersytet zarówno w kraju, jak i w Europie Środkowo - Wschodniej, nie może poszczycić się taką ilością i jakością zajęć i programów w języku angielskim. Studenci mogą u nas studiować po angielsku na studiach I stopnia (3 lata), II stopnia (2 lata), a następnie podjąć studia doktoranckie. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się programy BA i MA na kierunkach International Relations i Political Science. Od sześciu lat jesteśmy na pierwszym miejscu w rankingach niepublicznych szkół wyższych w Polsce. Kształcimy studentów z około 23 państw.

Studia w Collegium Civitas są interdyscyplinarne: studenci mogą wybierać zajęcia z rożnych dziedzin (pod warunkiem, że zapisali się na podstawowe zajęcia na własnym programie). Wśród naszych wykładowców są specjaliści o wybitnych osiągnięciach w swojej dziedzinie, zarówno naukowcy z Polskiej Akademii Nauk, Uniwersytetu Warszawskiego jak i profesorowie renomowanych uczelni zagranicznych, których zapraszamy jako guest lectureres.

Z załączniku znajdziecie Państwo dodatkowe materiały na temat naszej uczelni. Byłbym bardzo wdzięczny za przekazanie ich osobom zainteresowanym.

Z poważaniem,
Dr Serge Pukas
Lecturer and Supervisor of Programs in English
Collegium Civitas
Palace of Culture and Science, 12th floor,
1 Plac Defilad, 00-901 Warsaw, Poland
Tel: (+48 22) 656 71 60, Fax: (+48 22) 656 71 75
serge.pukas@collegium.edu.pl
www.collegium.edu.pl/english

Załączniki:
zalacznik_nr1.pdf
zalacznik_nr2.doc
zalacznik_nr3.pdf
zalacznik_nr4.doc


Kochani !!!
Już od 14 maja 2007 macie szansę uczestniczyć w zupełnie nowym, niebywałym wydarzeniu! NOWA ERA MEDIÓW nadchodzi! Z niekłamaną radością, mamy przyjemność przedstawić Wam:
Radio ABC,
Radio Polaków w Kanadzie.

Szukajcie nas w Internecie na www.abcradio.ca i ZOSTAŃCIE Z NAMI.
Przez całą dobę, 7 dni w tygodniu, czekają na Was: wiadomości, relacje, komentarze, wywiady, najlepsza muzyka dla trzech pokoleń, konkursy z nagrodami, transmisje na żywo.
Musicie tam byc!!!!
Załoga ABC.


Poszukuję wujka o nazwisku Feliszek Roman mieszkającego w Ottawie, urodzonego przed wojną w Polsce w woj. wołyńskim, w miejscowości Zastawa koło Ludwipola.

Odpowiedź Dziękujemy za list. Ze smutkiem informujemy, że Pana wujek, Feliszek Roman (ur. 1917 r.) zmarł dn. 12 grudnia 2000 r. Mszę żałobną w polskim kościele św. Jacka Odrowąża, w Ottawie, odprawił ksiądz proboszcz Jan Wądołowski. Informacje uzyskano w biurze parafialnym kościoła św. Jacka Odrowąża w Ottawie.
[ red. ]

Do redakcji TNpolonia
(...) Dziękuje jeszcze raz za informację. Ale mam problemy w internetowym kontakcie z kościołem św. Jacka. Nie mam odpowiedzi na pisane e-maile. Chciałem więcej informacji o zmarłym wujku, ale takich nie mogę otrzymać. Chodzi mnie o adres cmentarza gdzie jest pochowany wujek. A jeszcze bardziej o foto mogiły gdzie jest pochowany. Robię to wszystko dla mojej ukochanej mamy, która jeszcze żyje a chciałaby coś wiedzieć na temat śmierci swojego brata.
Pozdrawiam
Józef Bieńkowski
osopzyc@wp.pl
Żychlin koło Kutna

Odpowiedź Ottawa, 20 lipca 2007. Szanowny panie Józefie, jeśli śp. wuj jest pochowany w Ottawie to postaramy się odszukać Jego grób. Każdy cmentarz prowadzi rejestr kwater więc miejmy nadzieję, że się uda...
[ red. ]

Do redakcji TN, Szczęść Boże !
Jestem mieszkanką miasta Płocka - miłośniczką Bożego Miłosierdzia.
Bardzo proszę o zapoznanie się z niżej podaną stroną internetową naszego Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku. http://www.milosierdzie.plock.eu/
22 lutego 1931 roku, właśnie w Płocku, 26-letnia siostra Faustyna miała pierwsze objawienie Jezusa Miłosiernego i usłyszała Jego życzenie, dotyczące ustanowienia w kościele Święta Miłosierdzia Bożego. Budujemy nowe Sanktuarium - bardzo proszę o rozpowszechnienie naszej strony internetowej o Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Płocku wśród POLONII. Może znajdzie się choć jedna osoba, która wesprze nasze marzenia modlitwą lub ofiarą. W imieniu naszego Sanktuarium zapraszam do odwiedzenia Płocka.
Wszystkich Darczyńców, którzy modlitwą i ofiarami wspomagają Dzieło rozbudowy Sanktuarium polecamy Miłosierdziu Bożemu w codziennych modlitwach, szczególnie w Godzinie Miłosierdzia i 22-go każdego miesiąca podczas uroczystej Mszy Świętej.
Za okazaną pomoc z góry serdeczne BÓG ZAPŁAĆ.
Maria z Płocka.

Szanowni Państwo,
wciąż pamiętam materiał pt. "Pierwsze - nie zapomnieć", który ukazał się na waszych łamach w grudniu 2006 ( Pierwsze - nie zapomnieć). Myślę, że ta informacja zainteresuje Redakcję i Czytelników - Henryk B.

Powstał Komitet Budowy Pomnika Żołnierzy Wyklętych
Deklaracja powołująca Komitet Budowy Pomnika Żołnierzy Wyklętych została podpisana w środę podczas konferencji prasowej w Warszawie. Pomnik upamiętniający żołnierzy podziemia niepodległościowego z II Wojny Światowej ma stanąć w Sopocie.

W deklaracji budowy pomnika czytamy, że żołnierze wyklęci "wystąpili zbrojnie przeciwko sowieckiej okupacji, narzuconemu Polsce przemocą ustrojowi komunistycznemu i podjęli nierówną walkę w imię wolności i honoru. Ich wysiłek i ofiara były przez lata szkalowane i skazane na zapomnienie. Dziś podejmujemy inicjatywę budowy pomnika Żołnierzy Wyklętych, pragnąc wyrazić im swój szacunek i uznanie".

W skład Komitetu wchodzą prezes IPN, Janusz Kurtyka, prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, Czesław Cywiński, szef Urzędu ds. Kombatantów, Janusz Krupski, prezes Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Bogdan Szucki, prezydent Sopotu, Jacek Karnowski, historyk z IPN, Piotr Niwiński oraz posłowie PiS: Leszek Dobrzyński i Stanisław Pięta. - Żołnierze wyklęci byli przez lata wymazywani z kart historii przez reżim komunistyczny. Dopiero pod koniec lat 90. historycy zainteresowali się bliżej ich losami, przywracając ich społecznej pamięci. Na naszych oczach termin "wyklęci" staje się terminem pełnym gorzkiej dumy, synonimem ruchu oporu i walki do samego końca - powiedział prezes IPN, Janusz Kurtyka.

Pomnik Żołnierzy Wyklętych ma stanąć w Sopocie, ponieważ właśnie z tym miastem związali się po ewakuacji z Wileńszczyzny członkowie tamtejszego podziemia niepodległościowego. Najbardziej znanym z przywódców tego podziemia jest mjr Zygmunt Szendzielarz ps. Łupaszka. To właśnie on oraz czterech jego podkomendnych znaleźli się na wykonanym w 1945 roku zdjęciu, które ma stać się podstawą koncepcji plastycznej pomnika. Na rewersie obelisku zostaną umieszczone nazwiska pozostałych znanych historykom przywódców podziemia niepodległościowego.

Podpisaniu deklaracji powołującej Komitet Budowy Pomnika towarzyszyła prezentacja "Atlasu polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956". Wydawnictwo powstałe w IPN zawiera bogaty zestaw map i diagramów oraz artykułów przedstawiających historię walk organizacji niepodległościowych m.in. Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, Stronnictwa Narodowego i Delegatury Sił Zbrojnych.

Do red. Transatlantyku Nadziei.
Witam w nowym roku. Macie państwo nazwę strony, która raczej nie zgadza się z rzeczywistością. Kanada - nadzieja? A co tam specjalnego? Większość żyje od pierwszego do pierwszego, nie wspominać o innych beznadziejach w tym kraju; np. niespotykana armia biurokratów, 13 państw w jednym, beznadziejny system nauczania, beznadziejny system emerytalny i lista idzie w dużo dalej. No nic, życzę powodzenia.
Anatol
urtic@gazeta.pl
[ 11 stycznia 2007, Polska ]


[ Polska, Poręba: poniedziałek, 11 grudnia 2006 r. ]
Szanowna Redakcjo, Drodzy Rodacy mieszkający w Kanadzie.
Pragniemy za Waszym pośrednictwem odszukać członków naszej rodziny, którzy wyemigrowali do Kanady około 1900 roku i osiedlili się w Ontario. Zdajemy sobie sprawę, że nie będzie to proste, ponieważ dzisiaj emigranci byliby już sędziwego wieku, bądź zmarli, - ale wierzymy, że ich potomstwo tj. dzieci i wnuki nadal mieszkają w Ontario.

Poszukujemy dzieci i wnuków następujących osób:
- Franciszek Nowak, zamieszkały w 1947 roku w Saint Cathariens, prawdopodobnie pod adresem150 Jeneva St. - jeżeli prawidłowo odczytaliśmy adres z koperty. W ówczesnym czasie pracował w fabryce, miał 4 dzieci - niestety imion nie znamy;
- Anna Maroney, zamieszkała w 1929 roku w Thorold, Ontario. Wraz z mężem w 1929 roku byli właścicielami piekarni - na papierze firmowym, na którym pisała list do swojego brata Jana Nowaka (naszego dziadka zamieszkałego wówczas w miejscowości Wojsławice koło Koziegłów, powiat Myszków) widniał nagłówek o następującej treści:
"HIGHEST QUALITY BREAD AND CAKES, M. Maroney
DOMINION BAKERY THOROLD ONTARIO CANADA,
28 BATTLE STREET"
Z listów wynika, że nasza ciocia do 1929 roku była matką trojga dzieci o imionach Bolesław, Anna i Edward.
Jak już wcześniej napisałam Franciszek i Anna byli rodzeństwem Jana Nowaka (dziadka mojego męża) pochodzili z miejscowości Gniazdów koło Koziegłów, powiat Myszków.
Mamy nadzieję, że dzięki Waszej Organizacji uda nam się odnaleźć krewnych, nawiązać jakikolwiek kontakt i opowiedzieć o ich pochodzeniu, o "Polskich korzeniach" i o tym jak obecnie wygląda ich polska rodzina - bo może nawet nie przypuszczają, że rodzeństwo Franciszka i Anny przeżyło okres wojny i okupacji hitlerowskiej oraz komunizmu.
W przypadku braku możliwości odszukania przez Państwa ww. osób prosimy o podanie adresów instytucji lub organizacji, za pomocą, których moglibyśmy jeszcze próbować szukać członków naszej rodziny. Serdecznie dziękujemy za przeczytanie pisma i zainteresowanie się tak ważną dla nas sprawą.
Z poważaniem


Pani Jolanto!
Kilka dni temu przeczytałem na Waszej stronie internetowej list do redakcji, w którym rodacy z Polski poszukują kontaktu z rodziną z Niagara Peninsula. Ja od ponad 20 lat mieszkam w St. Catharines Ontario, które jest położone bardzo blisko miasteczka Thorold. Okolice znam dość dobrze. Sprawdziłem naszą książkę telefoniczną (Yellow Pages) i z niej wynika, że mamy 18 osób z nazwiskiem Nowak. Adres który jest podany w liście do Waszej redakcji - "150 Jeneva St." - prawdopodobnie powinien być 150 Geneva St. Jest to jedna z głównych ulic w St. Catharines i stoi tam starszy dom, który jest utrzymany w dobrym stanie. Jeśli chodzi o właścicieli to żadna z osób wymienionych w książce telefonicznej o nazwisku Nowak tam nie mieszka. Ale historię domu można łatwo sprawdzić. Drugi adres który jest podany w liście to - 28 Battle St. Thorold. Niestety adres taki juz nie istnieje. Kilkadziesiąt lat temu miasteczko Thorold (ok. 15 tys. mieszkańców) zostało przedzielone przez Highway 58, która przecięła je na połowę, przecinając ulicę Battle. Numery od 18 do 31 po prostu zniknęły bo w tym miejscu przechodzi wspomniana highway. To na razie wszystko co wiem. Jeśli ktoś jest zainteresowany zdobyciem więcej informacji ja chętnie pomogę.
Z poważaniem - Wiesław Mroczek, St. Catharines Ontario
wmroczek@becon.org




Wtorek, 14 listopada 2006 Toronto
Wracają na łamy gazet "Polskie obozy śmierci"

Pozwalam sobie zawiadomić Państwa, że w TORONTO STAR, Sun. Nov. 5, 2006. w artykule na stronie A8: "A legacy of haunting memories" autorstwa MICHELE HENRY znajduje się następujące zdanie:
"Almost all of his relatives (he had 45 first cousins) were exterminated, many in the Polish concentration camps of Auschwitz, Birkenau, Treblinka and Majdanek" Ci z Państwa, którzy zainteresowani są całym artykułem mogą skorzystać z linku: http://www.thestar.com/NASApp/cs/ContentServer?pagename=thestar/Layout/Article_Type1&call_pageid=971358637177&c=Article&cid=1162680609936 ( zdanie znajduje się mniej więcej w połowie tekstu)
Apeluję o wysyłanie masowych protestów do TORONTO STAR: lettertoed@thestar.ca; (fax to 416-869-4322)

P.S. list wysłany przeze mnie poniżej.
"List do Toronto Star"
To: lettertoed@thestar.ca
Subject: Michele Henry - The legacy of haunting memories
To the Editor, TORONTO STAR
In TORONTO STAR, Sun. Nov. 5, 2006, page A8, article "A legacy of haunting memories" by MICHELE HENRY there is a misleading information in the sentence: "Almost all of his relatives (he had 45 first cousins) were exterminated, many in the Polish concentration camps of Auschwitz, Birkenau, Treblinka and Majdonek".

There was no such a thing as Polish concentration camps and the Government of Poland, UNESCO, Polish community and private persons took many actions in the past to correct and stop the propagation of this misleading information. In addition to all protests and explanations from the Polish site, the term "Polish death camps" are clearly denounced by many non-Polish sources, ex. Simon Wiesenthal website http://www.wiesenthal.com/site/apps/s/content.asp?c=fwLYKnN8LzH&b=253162&ct=286322
I would like the Star to withdraw and correct this misleading phrasing.
Believing in good faith,
Dorota Kowalska
Tel: (514) 336-4454
d.kowalska@sympatico.ca

Czwartek,16 listopada Toronto
Do Polonii,
Serdecznie dziękuje za tak ogromny odzew na apel; Polonia jest solidarna jak potrzeba. Na stronie internetowej Toronto Star artykuł został poprawiony, dzisiaj po godz. 11, gazeta jednak została wydrukowana...
Jak na razie o przeprosinach nie słyszałam, pomimo że dowiedziałam się, że konsulat w Toronto też interweniował w tej sprawie. Chyba powinniśmy więcej na nich naciskać. Poniżej ponownie wysłany e-mail do Toronto Star.
Pozdrowienia,
Dorota Kowalska

Dear Editor,
I have seen you made a correction to the article by Michele Henry "The legacy of haunting memories" regarding wrongly naming the concentration camp during the IIWW. Regrettably I did not find any apologies for the mistake you made. Please let me know when and where I can expect to receive them.
Sincerely,
Dorota Kowalska
Tel: (514) 336-4454


Pani Jolu, przeczytałam artykuł pt. "To szczęście mieć takie szczęście" i pomyślałam, że świat byłby znacznie sympatyczniejszy gdyby tacy ludzie jak Pani gęściej zamieszkiwali tę naszą Planetę. Wzruszająco Pani pisze o swych odczuciach, ciepło i serdecznie.
Ryszarda z Detroit, Michigan

Od redaktora
TN głownie zajmuje się "codziennym" życiem Polonii Ottawskiej, ale nie tylko... Były materiały o Solidarności, Poznańskim Czerwcu '56 itd. W archiwum pisma, gdzie trzymamy wszystkie wydania, pod nazwa TN 1 - Matrix znajduje się reportaż z naszej konferencji prasowej (rok 2003), gdzie czytamy:
Nasze motto
TN adresujemy do Polonii i do rodaków z Polski, tu wciąż jest głód na pozytywne informacje. Boli, gdy pierwszeństwo mają grandy, afery i kundlizm maluczkich! U nas w TN ich nie będzie!

Temat o tym jak czynić dobro też może być dobry!
Jak widać tekst o przyjaźni z ukochanym kotkiem, tym jak swą obecnością pomógł mi w trudnych chwilach, o jego chorobie, opiece nad nim... jest przykładem na to, że takie pisane "o dobrym" teksty są potrzebne! Nigdy w swej dziennikarskiej historii nie dostałam tylu e-maili, telefonów, liścików jak właśnie po tym artykule. Wszystkie one są w podobnym do Pani listu tonie. To mówi samo za siebie.
Jolanta Szaniawska


Szanowna Pani Jolu,
wywiad, który Pani ze mną przeprowadziła we wrześniu ("Wielkie sprzątanie i..."), odbywał się w wielkim pośpiechu, głownie drogą wymiany emaili, w przeddzień Pani i mojego wyjazdu do Polski. Nie mieliśmy możliwości poprawienia i dopracowania tekstu. W wymianie emaili pojawiły się dopiski z mojej i z Pani strony. W wyniku modyfikacji przez Panią niektórych pytań, wywiad sprawia w niektórych punktach wrażenie, że nie mogłem lub nie chciałem odpowiedzieć do końca na niektóre Pani pytania. Ponieważ chciałbym, aby ten wywiad pozostawił wrażenie w pełni szczerego, dopisuję kilka zdań komentarza uprzejmie prosząc o ich publikację.
1. Z rozmów z czytelnikami wywiadu wnoszę, że nie do końca jasno wypowiedziałem się w sprawie tak zwanej odpowiedzialności zbiorowej. W tym przypadku, odpowiadania za winy ojców. Chciałbym podkreślić, że nie ma i nie może być takiej odpowiedzialności w państwie demokratycznym. Nigdy nie ośmieliłbym się czegoś takiego proponować. Natomiast w Polsce mamy do czynienie z czymś zupełnie odwrotnym. Chodzi o uprzywilejowanie grup związanych rodzinnie i towarzysko z dygnitarzami okresu stalinowskiego. Twierdzę, że obecny Ambasador RP w Kanadzie, nigdy by ambasadorem nie został, gdyby nie przynależność do takiej właśnie uprzywilejowanej grupy. Uprzywilejowanie takich grup i takich ludzi musi budzić społeczny sprzeciw.
2. Jeszcze kilka słów na temat przyczyn mojej krytyki wobec Ambasady w Ottawie. W Kraju następują zmiany. Jesteśmy gospodarczo i politycznie zupełnie innym państwem niż przed 1989 rokiem. W służbie zagranicznej zmiany są jednak niewielkie. Nominacje ambasadorskie w wielu przypadkach, jak choćby tych w Kanadzie, muszą budzić zdumienie.
3. Imię Pani Wolińskiej (które pojawia się w wywiadzie), aktywnej uczestniczki mordu sądowego na bohaterze antyhitlerowskiego podziemia, szefie Kedywu KG AK, Generale A.E. Fieldorfie, "zasłużonej" w aresztowaniach, wyrokach śmierci i egzekucjach wielu innych polskich patriotów, żony profesora Oxfordu Włodzimierza Brusa - Helena (Fajga Mindla) Danielak-Wolińska-Brus. Brytyjczycy nie chcą wydać jej polskiemu wymiarowi sprawiedliwości. W Szwecji żyje spokojnie emeryt Stefan Michnik, który jako sędzią uczestniczył w wydaniu dziewięciu wyroków śmierci na niewinnych ludzi (wszystkie osoby zostały zrehabilitowane).W jednym z procesów oskarżała Pani Wolinska a sądził Pan Stefan Michnik. Można by długo wyliczać, według IPN w krajach Zachodu, w Europie Zachodniej, USA i Kanadzie, żyje (lub żyło, bo część z nich zmarła) około 1000 (tysiąca) przestępców przeciwko narodowi polskiemu.

Żeby nie być drobiazgowym, to już wszystko Pani Jolu. Będę bardzo zobowiązany za zamieszczenie tych kilku słów w cenionym, poczytnym Transatlantyku.
P.S. Wymienienie nazwiska Stefana Michnika, nie oznacza, że nie żywię wielkiego szacunku dla Pana Adama Michnika, za jego wkład w obalenie systemu. Pan Michnik wywodzi się z elit komunistycznych okresu stalinowskiego, lecz swoim życiem, cierpieniem zasłużył na uznanie i szacunek każdego Polaka.

Mieczysław Olender
mietkoff@wp.pl
Warszawa, 1 listopada 2006, Wszystkich Świętych



Szanowni Państwo!
W poszukiwaniu nowych "partnerów polonijnych" natrafiliśmy na Państwa stronę. Mam nadzieję, że profil naszej działalności zainteresuje czytelników Państwa strony i zachęci ich do odwiedzenia Polski, Krakowa i nauki języka polskiego.
Nasza szkoła, Centrum Języka Polskiego Varia, przy współpracy z polskimi instytutami, uniwersytetami i organizacjami polonijnymi organizuje w Krakowie dwutygodniowe intensywne kursy języka polskiego wraz z bogatym program kulturalnym i zakwaterowaniem w mieszkaniach prywatnych: u polskich rodzin lub studentów.
Krótko o kursach...
W naszych kursach może wziąć udział każdy - niezależnie od wieku i poziomu zaawansowania. Oprócz typowo szkolnych zajęć, organizowane są lekcje języka polskiego w plenerze, zwiedzanie miasta z przewodnikiem, wycieczki w ciekawe okolice Krakowa, imprezy integracyjne, spotkania z polskimi studentami...itp.
Tym samym zwracam się do Państwa z serdeczną prośbą o umieszczenie naszej oferty pobytu językowego w Krakowie na Państwa stronie internetowej (np. w formie linku lub banera). My również chętnie umieścimy adres Państwa strony na naszej liście partnerów.

Więcej informacji na ten temat znajdą Państwo na naszej stronie internetowej: www.kurspolskiego.pl - jeśli sobie Państwo życzą chętnie prześlemy plakat i ulotki informacyjne.
Licząc na Państwa poparcie serdecznie pozdrawiam
Katarzyna Przybyło
VARIA - CENTER of POLISH LANGUAGE
tel.: +48 12 633 58 71
mobile: +48 501 584 623
www.kurspolskiego.pl



INFORMACJA O INSTYTUCIE KSIĄŻKI DLA POLONII

Instytut Książki zaprasza wszystkich zainteresowanych literaturą polską do korzystania z oferty promującej literaturę polską za granicą:
Prowadzimy najbogatszą internetową bazę danych o współczesnej literaturze polskiej
(w języku polskim, angielskim, niemieckim),
www.instytutksiazki.pl, www.bookinstitute.pl:
Składają się na nią:
- biogramy pisarzy,
- informacje o polskich nowościach literackich,
- informacje o najważniejszych wydarzeniach literackich w Polsce,
- recenzje książek,
- adresy i linki wydawnictw działających na polskim rynku,
Zapraszamy do odwiedzania polskich stoisk organizowanych przez Instytut Książki
podczas międzynarodowych targów książki i udziału w imprezach literackich:
- wystawy polskich nowości literackich,
- spotkania z polskimi autorami,
- katalogi "New Books from Poland" (w różnych wersjach językowych),
- w miarę możliwości zapraszamy polskie księgarnie do reklamy i sprzedaży książek na naszych stoiskach,
Informujemy o dostępnych przekładach literatury polskiej na języki obce.
Przyznajemy stypendia pobytowe dla tłumaczy literatury polskiej mieszkających na
stałe za granicą (warunkiem jest posiadanie przynajmniej jednego przekładu opublikowanego drukiem).
Przyznajemy zagranicznym wydawcom dotacje na wydawanie polskich książek w tłumaczeniu na języki obce w ramach Programu Translatorskiego (c)POLAND.
Zapraszamy do zgłaszania kandydatur do nagrody TRANSLATLANTYK dla najwybitniejszego popularyzatora literatury polskiej za granicą.
Wkrótce będziemy zamieszczać na naszej stronie internetowej linki do polskich księgarni działających poza granicami kraju.
Jesteśmy punktem kontaktowym i informacyjnym we wszystkich sprawach dotyczących obecności i promocji literatury polskiej za granicą.
Aktualne informacje o wszystkich działaniach INSTYTUTU KSIĄŻKI znajdują się pod adresem
www.instytutksiazki.pl
Instytut Książki
ul. Szczepańska 1, II piętro
PL 31-011 Kraków
e-mail: biuro@instytutksiazki.pl
Tel. +48 12 433 70 40
Fax: +48 12 429 38 29

Oddział w Warszawie
Pl. Defilad 1 (Pałac Kultury i Nauki), IX piętro pok. 911
00-901 Warszawa
Tel.: +48 22 656 63 86 lub 7 lub 8
Fax.: +48 22 656 63 89
e-mail: warszawa@instytutksiazki.pl



Droga Pani/Panie

Jestem autorem wydanej w USA po polsku powieści fantastycznonaukowej pt.: "Wirtualni". Powieść ta jest jedną z moich pierwszych i Wasze wsparcie wśród Polaków na obczyźnie mogłoby mi bardzo pomóc, poprzez zaprezentowanie jej na antenie.
Z trudnością udało mi się ją wydać, a myślę, że jej znajomość wśród Polonusów jest niewielka. Chciałbym to jakoś zmienić i Wy możecie mi w tym pomóc, prezentując ją w Waszym medium. Link do mojej książki:
http://www.authorhouse.com/BookStore/ItemDetail.aspx?bookid=32547

Wymaganiem mojego Wydawcy jest jednak, żeby zainteresowane medium zamówiło egzemplarz mojej książki (bezpłatnie) pod niżej podanym adresem emailowym:
For review copies or interview requests, contact:
Promotional Services Department
Email: bkorders@authorhouse.com

Telephone: 888-280-7715 (book order hotline)
Fax: 812-961-3133
(Please provide a street address)
Interview requests should be directed towards Interviews at 800-839-8640 ext 5312.

Kompletny adres mojego Wydawcy:
Vid Beldavs
Author Services Representative
authorHouseTM
1663 Liberty Drive
Bloomington, IN 47403
Toll Free: 888-519-5121, extension 5334
Direct Fax 812-349-0734 vbeldavs@authorhouse.com

Z góry dziękuję za Waszą pomoc i zaangażowanie.
Pozdrawiam serdecznie. Jacek Jakubowski



Droga Redakcjo

Zwracam się z uprzejmą prośbą do Redakcji o zamieszczenie mojego pisma na łamach Waszej gazety. Jest to jedyna szansa i nadzieja na zebranie funduszy. Proszę o odpowiedź czy zostanie wydrukowana moja prośba, jest to dla mnie bardzo ważne, gdyż osobie niepełnosprawnej będzie trudno zebrać taką kwotę. Dlatego inwalidzi, żeby funkcjonować w społeczeństwie posuwają się do takich pism jak te. Za wyrozumiałość i zamieszczenie mojej prośby bardzo mocno dziękuję. Jednocześnie serdecznie pozdrawiam i życzę jak największej poczytalności pisma.
O ile to możliwe proszę o dołączenie mojego baneru na waszej stronie (w załączniku)
z poważaniem
Piotr Gawrysiak

PROŚBA O POMOC

Jestem inwalidą pierwszej grupy już od wielu lat. W wieku 23 lat uległem poważnemu wypadkowi, w którym doznałem złamania kręgosłupa i uszkodzenia rdzenia kręgowego. W wyniku tego zostałem sparaliżowany, resztę życia spędzę poruszając się na wózku inwalidzkim i utrzymując się z niewysokiej renty. Obecnie mam 36 lat i mieszkam na wsi, co jest niestety dużym utrudnieniem dla osoby na wózku. Wiele mógłbym zrobić samodzielnie, gdyby moje mieszkanie było dostosowane do potrzeb osoby niepełnosprawnej. Niestety, brakuje mi na to środków finansowych. Moją drugą pilną potrzebą jest zebranie pieniędzy na nowoczesny wózek inwalidzki z pełnym wyposażeniem. Taki wózek kosztuje ok. 10 tys. zł., możliwe jest częściowe dofinansowanie, ale i tak brakująca kwota jest dla mnie nieosiągalna. Trudno jest prosić o pomoc, ale nie mam innej możliwości. Myślę, że nie są Państwo obojętni wobec osób niepełnosprawnych, które potrzebują wsparcia. Z góry bardzo mocno dziękuję. Wszystkie dokładne dane o mojej osobie znajdują się na stronie:-
http://gawrysiakpomoc.fm.interia.pl/

Piotr Gawrysiak,
Rybno 76,
62-635 Przedecz,
woj. wielkopolskie
tel. kom 0697 230 116
tel. stacjonarny 063 27 38 194 (+ kierunkowy do Polski)
e-mail:- p.gawrysiak@wp.pl
p.gawrysiak@ny.pl

Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski S.A.
ul.Prusa 8, 62-600 Koło
nr rachunku (PL) 80 1020 2762 0000 1002 0014 4253 BPKOPLPW
kod BIC (SWIFT): BPKOPLPW





Szanowni Państwo,
Serdecznie zapraszam do zapoznania się z naszą nową ofertą kursu języka polskiego jako obcego dla dzieci.
Obóz odbędzie się na Mazurach w terminie 22 lipca - 5 sierpnia.
Wszelkie szczegółowe informacje znajdują się na naszej stronie:
http://www.polonica.edu.pl/oferta.html#mazury
Będę bardzo wdzięczna za pomoc w dotarciu do wszystkich potencjalnych zainteresowanych. Również za zamieszczenie linka do nas na Państwa stronie (odwdzięczę się tym samym).
Jeśli są Państwo zainteresowani, mogę przesłać pocztą folder obozu oraz ulotki informacyjne. Proszę tylko podać adres, na który mogę wysłać materiały. Będę bardzo wdzięczna za każdą pomoc.
Pozdrawiam serdecznie,
Katarzyna Paluszyńska
Polonica - kursy języka polskiego
polonica@polonica.edu.pl
http://www.polonica.edu.pl
tel. +48 71 322 29 52
kom. +48 602 248 164


Witam serdecznie i pragnę poinformować, iż w ubiegłą niedzielę tj. 30 kwietnia w Sali Katedralnej na starówce w Innsbrucku odbyła się mila uroczystość wręczenia naszej rodaczce pani Maryli Sprenger, żony wiceburmistrza Innsbrucka odznaczenia Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi RP, której dokonał przedstawiciel Ambasady RP w Austrii, kierownik Wydziału Konsularnego p. Tadeusz Oliwiński. Obszerne informacje dotyczące uroczystości znajdziecie Państwo w galerii 2006 naszej związkowej strony www.poloniatirol.com

Przesyłam pozdrowienia
Bogdan Wasilewski

prezes Stowarzyszenia Polonii w Tyrolu
Höttinger Au 72A/37
6020 Innsbruck

Tel. nr: +43 512 282516
E-mail: polonia.tirol@tiscali.at
www.poloniatirol.com


Napisał do nas pan Waldemar Majcher i poprosił u umieszczenie informacji o Jego galerii malarstwa na szkle http://www.waldemarmajcher.art.pl. Z przyjemnością to czynimy, tym bardziej że sercu naszemu bliscy są artyści, dwa że pan Waldemar był gościem < a class=c href="majcher.html">Prezentacji w ambasadzie RP i ottawscy miłośnicy sztuki mogli podziwiać Jego prace, trzy ...ma brata w Ottawie. Panie Waldemarze, tym razem nie wywinie się pan. Minęły dwa lata i jesteśmy ciekawi co dziś u Pana słychać. Jak udał się artystyczny rekonesans po USA i Kanadzie? Czy nawiązał Pan jakieś kontakty? Wystawy? Przyjaźnie?

Waldemar Majcher - Trochę czuję się skrępowany, bo nie często piszę coś o sobie, i to jeszcze ma być zamieszczone publicznie. Pisanie to też jest wielka sztuka, ja staram się wyrazić to co czuję w moich pracach malarskich. Minęło już trochę czasu, do Polski wróciłem jesienią 2004.

W Ottawie od wielu lat mieszka mój brat Leszek, więc miałem gdzie mieszkać, czułem się jak w domu, zresztą ja się szybko przystosowuję do nowych warunków, dużo wcześniej podróżowałem po świecie. W Europie nie byłem tylko w kilku krajach: Irlandia, Portugalia, Finlandia,.Wyjeżdżając w 2003 r. do Kanady miałem ze sobą listy polecające z ministerstwa kultury RP, nawiązałem kontakt z naszą ambasadą w Ottawie, tam poznałem panią konsul Grażynę Sosnowską-Sikorską, wspaniała kobieta, opowiedziała mi o swoim projekcie spotkań prezentacji z różnymi twórcami i zaproponowała zorganizowanie wystawy moich obrazów. Oczywiście zgodziłem się. Jak pani wie, wystawa odbyła się, było dużo wspaniałych gości. Z panią Grażyną mam kontakt do dziś, w 2005 r. spotkaliśmy się w Warszawie.

Czy mój pobyt w Kanadzie był udany? Myślę, że tak, spotkałem się z bratem, poznałem wspaniałych ludzi, zobaczyłem kawałeczek Kanady. Szkoda tylko, że tak mało miałem czasu na kontakt ze sztuką, tą którą się zajmują ludzie mieszkający w Kanadzie od zawsze, czyli Indian. Dziedzictwem kulturowym tego narodu. Ja sam się zajmuję tym w Polsce i jest to dla mnie bardzo ciekawe.

Po wystawie w Ottawie zaprosiła mnie pani konsul generalna RP z Nowego Jorku Agnieszka Marczak-Miszewska do zaprezentowania swojej twórczości Polonii w USA. Wernisaż odbył się w maju 2004 w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie. Było sporo ludzi, sporo prac znalazło ciekawe nowe miejsca np.: kolekcje prywatne, banki itp. Miałem jeszcze kilka wystaw w USA. Za każdym razem było wielkim zaskoczeniem, szczególnie u Amerykanów sposób malowania, prawie wszyscy kojarzyli obrazy na szkle z witrażami, dopiero po zaprezentowaniu w jaki sposób ja maluję było wielkie zdziwienie, że tak też można malować.

USA, kraj zupełnie inny niż Kanada, porównywałem go z Kanadą. Kanada -kraj spokojny dobry do życia dla rodziny. USA - wielka gonitwa, rządzi tylko pieniądz, niewiele czasu dla rodziny. To tak w wielkim skrócie. Myślałem, czy bym tu potrafił żyć? Gdybym musiał z pewnością tak, gdybym był sam pewnie do Polski bym nie wrócił. Jest to moje zdanie i patrzę na to z mojego punktu widzenia. Jestem człowiekiem, który żyje i utrzymuje się z malarstwa, w Polsce nie jest to łatwe, zresztą nigdzie nie jest łatwe.
Priorytetem dla mnie jest rodzina, "zainwestowaliśmy" w wychowanie dzieci, w wykształcenie, oczywiście pracując w domu [żona Ewa też maluje na szkle] jest dużo łatwiej, dzieci są dopilnowane, lekcje, rozmowy... itp. mamy trzech chłopców Maciek -23 lata [4 rok studiów na wydziale prawa i administracji Uniwersytetu Warmio-Mazurskiego], bliźniaki Piotr i Paweł w maju matura - po maturze wyjeżdżają na studia do Londynu? Czy do Polski wrócą? Nie wiem, ale zdobędą dobre wykształcenie. My wraz z żoną dalej będziemy malować [to, co kochamy], będziemy pokazywać naszą twórczość wszędzie tam, gdzie inni ludzie zechcą ją oglądać. A już w marcu wystawa jest w Niemczech, maj Francja, czerwiec ponownie Niemcy itd. Czasu nam brakuje, gdyż prowadzimy też lekcje malowania na szkle dla dorosłych i dzieci. Przepraszam za może chaotyczne moje pisanie, ale lepiej czuję się malując niż pisząc.

Serdecznie pozdrawiam Redakcję TN i przesyłam też pozdrowienia dla wszystkich, z którymi miałem przyjemność się poznać w Ottawie.

Waldemar Majcher




Witam Państwa!
Być może słyszeli już Państwo o programie-sympozjum "Polska w Górach Skalistych". Jeżeli nie, to zapraszam do odwiedzenia strony internetowej www.polandintherockies.com Jest to znakomity program dla studentów polskiego pochodzenia z USA i Kanady. Naszym celem jest, aby studenci uczestniczący w programie (40 osób) uzyskali pełne pokrycie kosztów uczestnictwa, dzięki stypendiom (scholarships), fundowanym przez organizacje polonijne lub osoby prywatne. Bardzo prosimy o poparcie tej cennej inicjatywy poprzez umieszczenie informacji na waszej witrynie. W załączeniu znajdziecie państwo link do naszej strony oraz dwie informacje prasowe (w wersji polskiej i angielskiej) dotyczące bieżącej edycji programu 2006. Uprzejmie prosimy o odpowiedź czy możemy liczyć na Państwa życzliwość w umieszczeniu linku do naszej strony na waszej witrynie. Apelujemy o przekazanie tej informacji dotyczącej stypendiów jak największej ilości studentów polskiego pochodzenia mieszkających w Państwa regionie.

Z poważaniem,
Prezes Stowarzyszenia Polsko-Kanadyjskiego w Calgary
Antoni Muszyński

Broszura:- Polska w Górach Skalistych - 20-31 lipiec 2006



Student Conference July 20 -31
Canmore, Alberta


Applications are now being accepted for Poland in the Rockies (PitR), an 11-day conference focusing on Polish history, culture, politics, and issues of identity and ethnic relations. PitR is not designed for students specializing in Polish studies - though of course they are welcome - but is intended to interest students from a wide variety of disciplines. Past participants included students studying history, law, architecture, sociology, science, computer studies, political science and economics and business. Our speakers, who came from academic institutions, the media, writers and filmmakers, and politics, all stay for several days allowing them time for informal one-on-one conversations beyond the lecture and formal discussion program.
Accommodations are at the Best Western Pocaterra Inn in Canmore, a resort town in the heart of the Canadian Rockies. The program is intensive, but it does allow for mountain hikes, campfires, and excursions to Banff, Lake Louise and other nearby points of interest, All expenses apart from airfare to and from Calgary are covered by the Poland in the Rockies scholarship fund. For complete information, including application forms, please go to our website, www.polandintherockies.com. Students who would like to present papers on research projects they are currently involved in should include this information with their application.
Attached please find a Press Release in both English and Polish plus a Link you can add to your web-site to help us promote this program.
Kindly pass on information concerning this program and available scholarships to students of Polish descent living in your region.

Tony Muszynski
President, Polish Canadian Association of Calgary

Brochure:- Poland in the Rockies July 20-31, 2006



Droga Pani Nino,

Przeczytałem sobie "Zimowe żniwa", toż to się włos jeży na głowie! Wiele lat temu sam zrobiłem fotokopię moich kart kredytowych i innych. Muszę zrobić to jeszcze raz. Kiedyś mój syn zgubił moją komórkę. Pojechał do kolegi i za 15 minut z mojej komórki dzwoni do mnie dziewczyna i mówi, że znalazła telefon. Oddała następnego dnia i okazało się, że odbyła z niego kilka rozmów, na szczęście lokalnych, więc nie było problemu, ale... ma Pani rację. Przezorny zawsze ubezpieczony. Życzę Pani Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!!!

Bolek



W odpowiedzi na artykuł p. Jolanty Szaniawskiej o znaczkach na Boże Narodzenie cdn.

Na całe szczęście nie jestem jedyną osobą, która przywołuje do rozumu bliźnich, głównie kanadyjskiego pochodzenia, na temat pogubienia tradycji i sensu słowa "Christmas". Ta informacja o znaczkach to jak świeży oddech w atmosferze komercji i tzw. politycznej poprawności, gdzie niektórym geniuszom przychodzi do głowy wyeliminować słowo "Christmas", żeby się innych religii wyznawcom nie narazić. Że jest to droga do zagubienia własnych wartości, tradycji i brak szacunku dla siebie samych, nie pomyśleli? A jeśli ich nigdy nie mieli, cóż, nie wiedzą co czynią....

No i ta sprawa z choinką. Do tej pory nie spotkałam nikogo, kto by się zastanowił dlaczego i po co ta choinka. Jestem pewna, że dzieci myślą, że choinka jest po to, żeby było gdzie położyć prezenty, a nie po to, żeby być symbolem i przypominać siłę przetrwania i nadzieję w najbardziej mroczny czas. Ostatnio ktoś nawet widział choinkę w kolorze czarnym, ponoć "elegancko wyglądała".

Tak więc ja wybieram się dzisiaj po te znaczki, i zapodam o nich moim znajomym chrześcijanom w pracy, niech się nie wstydzą skąd wyrośli i kim są. Dzięki pani, pani Jolu, i paniom z tej organizacji, za wysiłek w przybliżenie nam sensu tego czym są święta.

Joanna Kierkus
Ottawa, 15 grudnia 2005



Dzień dobry

Bardzo pani dziękuję za krótki list o znaczkach bożonarodzeniowych w "Komunikatach Ottawskich", bardzo, bardzo prawdziwy list.
Ja też wyrosłam w Polsce i może nie pamiętam kubańskich pomarańczy ale pamiętam kupowanie "grapefrutów", na sztuki, mogłam mieć tyle ile dni byliśmy na wakacjach świątecznych, zazwyczaj 6-8 sztuk. I było Boże Narodzenie a nie Season Holidays, i była choinka i kolędy i było coś jeszcze, coś wokół czego w Walmarcie, Cosco i innych nie ma, coś co się nazywało Boże Narodzenie! itd. itd...
Faktycznie postaram się poszukać tych znaczków.
I jeszcze raz dziękuję!
[ Ola ]



Znaczki na Boże Narodzenie.

Ludzie podają sobie informacje o znaczkach, ale chyba nikt ich nie widział ani nie spróbował ich kupić!. Nie miałam okazji przypatrzeć się nominałom 85c i $1.45, ale znaczek za 50c to prawdziwa boska obraza! Matka Boska i św. Józef to lalki, a z przodu leży taka ogromna kukła cała owinięta w jakieś szmaty z twarzą dziecka z wodogłowiem!. Coś absolutnie potwornego. Nawet był list na ten temat w "The Ottawa Citizen". No i poza tym zniknęły z rynku już od ponad tygodnia. Prosił mnie ktoś o przysłanie jednego takiego znaczka i byłam już na trzech pocztach. Powiedziano mi, że wysprzedane i więcej ich nie będzie, może jeszcze w dziale filatelistycznym na poczcie na Elgin są dostępne. Ostatecznie nie można żądać, aby ktoś latał po wszystkich pocztach, aby zdobyć kilka znaczków. Nawet tych ze snowman'em (zresztą bardzo ładnych) brak.

Maria Z. Ottawa, 15 grudnia 2005

Drodzy czytelnicy, bo rozumiem, że problem jest na szerszą skalę. Po pierwsze - to, że znaczków już nie ma, to tylko świadczy o ich popularności. Rynek poczcie, a przecież to ma być dochód, odpowiedział na TAK. Skoro kanadyjscy artyści nie czują bluesa, to może pod auspicjami Kongresu Polonii Kanadyjskiej odział stołeczny, należałoby złożyć projekt znaczka wykonanego przez artystę kanadyjskiego pochodzenia polskiego. Mamy w Ottawa wielu utalentowanych, problemu nie będzie. Potem małe lobby na rzecz i ... Wszystko zależy od prężności naszej Polonii.

[ Redakcja ]



Szanowna Redakcjo

nazywam się Małgorzata Lewinska. Mieszkam w Belgii. Zwracam się do Pani z ogromną prośbą o pomoc w następujšcej sprawie. Już od wielu lat szukam kontaktu z bratem mojego dziadka, który mieszkał w Ottawie. Piszę mieszkał, bo sądzę że już nie żyje. Kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce miałam z nim kontakt listowny, ale było to 25 lat temu. Teraz szukam jego potomków. Brat mojego dziadka nazywał się w Kanadzie John Surko. Przybył tam zaraz po wojnie i nigdy go więcej nie widzieliśmy, natomiast cala rodzina miała z nim kontakt listowny który urwał się wiele lat temu. Bardzo proszę o pomoc i jakieś wskazówki jak mogę odnaleźć potomków brata mojego dziadka. Będę wdzięczna za każdą informację.
Z poważaniem
M. Lewinska
Mail krzysztof.wielgus@pandora.be



W Święto Niepodległości

W tym dniu szczególnym dla nas Polaków mieszkających nie tylko w kraju, ale poza granicami Ojczyzny chciałam pogratulować i podziękować Państwu za wszystko to co robicie dla Polonii. To dzięki Wam pamięć o tych co ginęli za wolność, za mowę trwa. I tak jak pisał Bryll "W dalekich ziemiach za to umierali nasi Ojcowie; za gniazdo bociana, za chleb, ...za ludzi mądrych wiernych uczciwych z uczciwych. Za mą Ojczyznę, polszczyznę Mazowsze w dalekich..." Piszę o tym jako Polka mieszkająca w ojczystym kraju, w woj. podkarpackim. Jestem nauczycielką. I chociaż wiem, że pojęcie Ojczyzna ma inny wymiar dla młodego pokolenia, ale zawsze trzeba i warto mówić o "Tej co nie zginęła". W wolnych chwilach przeglądam Waszą stronę i cieszę się, że tyle dzieje się w Waszym SPK. Z serca dziękuję za wszystkie gesty dobroci, które są jak letnie kwiaty wpisane między kartki książki. Pomagajmy dzisiaj chwilom, by jutro były warte wspomnień.
Z pozdrowieniami
J. Sz.



Szanowni Państwo,

Jestem pisarzem polskim. Nazywam się Stanisław Srokowski. Mam do Państwa prośbę. Napisałem powieść kresową (Lwów, Stanisławów, Tarnopol), której akcja toczy się na Wołyniu, Podolu i Pokuciu, a bohaterami są ludzie różnych obyczajów, kultur i języków. Główny wątek, opiewający miłość, zanurzony jest w bogatym i często dramatycznym życiu społecznym i politycznym okresu II Wojny Światowej. Szukam sponsora dla wydania tej powieści. Może istnieją jakieś polonijne fundacje, instytucje, wydawnictwa, czy darczyńcy prywatni, którzy mogliby poprzez sponsorowanie (przynajmniej w części) pomóc w publikacji książki. Wielu Kresowiaków i nie tylko Kresowiaków, w kraju i na świecie (wiem to z listów) czeka na taką powieść. Byłbym wdzięczny za pomoc i odpowiedz na mój apel. Zapraszam na swoją stronę interentową. http://free.art.pl/srokowski
Serdecznie pozdrawiam
Z wyrazami szacunku,
Stanislaw Srokowski



Do Redakcji TN
Serdecznie pozdrawiam z Polski. Nazywam się Beata i pozwoliłam sobie napisać do redakcji TN, ponieważ przeczytałam w Internecie, że w Ottawie działa polski klub polonijny i wydajecie pismo pt. "Transatlantyk Nadziei". Od dwóch lat noszę się z zamiarem emigracji do Kanady. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to takie proste, ale tak jak napisała Pani Jola "uparta jestem na życie" (taką informacje przeczytałam o Pani w stopce redakcyjnej). Do emigracji skłania mnie m.in. sytuacja polityczna i gospodarcza w Polsce, ale przede wszystkim wszystko to, co dotyczy mojej osoby.
Od trzech lat borykam się z pracą, pomimo, że skończyłam studia, politologię na Uniwersytecie Szczecińskim i dziennikarstwo w Poznaniu. Pracę znajduję na okres 6 lub 11 miesięcy (a pracodawcy biorą na taką osobę dotacje z Funduszu Pracy) a po wygaśnięciu umowy nie zatrudniają na stałe. Obecnie jestem w takiej sytuacji, gdzie już pracodawca zapowiedział mnie, że pracuję do wygaśnięcia umowy, czyli do końca maja br. Człowiek w takim przypadku zostaje bez pracy i bez zasiłku ( wg obowiązujących przepisów zasiłek przysługuje mi po 12 miesiącach pracy). Ogólnie mówiąc chore prawo i przepisy, które to regulują. Jestem zmęczona takim życiem i takim pomiataniem i wykorzystywaniem człowieka. Czuję jak życie ucieka mi przez palce. Mogę pracować ciężko, ale chcę żyć na godziwym poziomie, a nie odmawiając sobie wręcz wszystkiego i egzystować jak roślinka.
Pracuję do końca maja w sklepie odzieżowym, gdzie robię wszystko sprzedaję towar, sprzątam i robię przeróbki krawieckie. Zarabiam miesięcznie 617 zł. Przed studiami pracowałam w zakładach odzieżowych gdyż skończyłam Technikum Odzieżowe, a wcześniej zawodową szkołę odzieżową. Chciałabym wrócić do szycia, bo lubię to i w tym kierunku się realizować zawodowo.
Coś jeszcze o mnie. Mam 38 lat i nie założyłam jeszcze rodziny, ponieważ nie spotkałam mężczyzny swojego życia, z którym mogłabym ładnie się zestarzeć. Mieszkam z mamą, emerytowaną pielęgniarką, która przepracowała 35 lat w jednym zakładzie pracy i ma jedynie ok. 900 zł. emerytury. To wszystko takie przytłaczające, ale my żyjemy w Polsce i takiej rzeczywistości. Chcę lepszego życia dla siebie i dla mojej mamy, nie mam już żadnej bliskiej rodziny (ojciec zmarł jak byłam na studiach) a jestem jedynaczką. Ponieważ studiowałam na studiach stacjonarnych, moja mama pomagała mnie finansowo, a ja już po studiach nie jestem w stanie finansowo wspomóc moją mamę.
Starałam się parokrotnie o pracę np. w Starostwie Powiatowym lub w Urzędzie Miejskim, ale Starosta dał mi wyraźnie do zrozumienia, że jak nie należę do partii politycznej to nie mam szans na pracę. Jestem osobą z charakterem z zasadami i nie potrafię naginać się do panującej sytuacji politycznej, to nie dla mnie. Dlatego coraz częściej myślę o emigracji z Polski.
Jak podają media obecnie w Polsce mamy przeszło 3 milionowe bezrobocie (dane oficjalne), w polityce afery, korupcyjne i walka polityków o stołki. Młodym ludziom brak perspektyw, a emerytom brak pieniędzy na lekarstwa.
Piszę o swojej sytuacji i nie tylko, aby opisać, co mnie skłania do emigracji do Kanady. W Kanadzie żyje się bezpiecznie i spokojnie, a jak pracuje się uczciwie to stać cię na godziwe życie. Ponieważ nie mam żadnych znajomych ani rodziny w Kanadzie, chciałabym mieć tam osobę życzliwą, która udzieli mnie kilu wskazówek i rad odnośnie mojej emigracji do Kanady. Potrzebna jest mi taka osoba, która po moim przylocie będzie czekała na mnie na lotnisku i pomoże mnie w wynajęciu mieszkania, zagospodarowania się i pomóc w znalezieniu pracy. Proszę o pomoc w tej sprawie. Serdecznie pozdrawiam, czekam na odpowiedz.
Beata
[ adres znany redakcji ]

Droga Pani Beato,
Dziękujemy za Pani otwarty list... W Ottawie nie działa, jak to pani nazwala "polski klub polonijny", dwumiesięcznik "Transatlantyk Nadziei" wydaje grupa nie związana z nikim i niczym. Informacje o zasadach emigracji do Kanady można przeczytać na stronie Komunikatów Ottawskich http://www.komott.net/main/index.htm
Tam zapozna się pani z wymaganiami rządu kanadyjskiego. A co do bezrobocia? Jest ono wszędzie.

[ Redakcja ]

Szanowni Państwo
Wraz z red. Tomaszem Piwowarkiem podjęliśmy pracę nad przygotowaniem słownika biograficznego "Polacy w Kanadzie". Bliższe szczegółowe informacje na temat przedsięwzięcia są dostępne na naszej witrynie internetowej pod adresem www.polacywkanadzie.com.
Zważywszy na znaczenie przygotowywanego wydawnictwa dla kanadyjskich Polaków, zależy nam na możliwie szerokim informowaniu o naszym przedsięwzięciu. Chcemy, by nasze wydawnictwo dobrze służyło nam wszystkim, a to zależeć będzie także od liczby osób, do których uda nam się dotrzeć z informacją o naszej pracy. Prosimy o zasygnalizowanie przedsięwzięcia na Państwa witrynie internetowej i umieszczenie tam linku do naszej witryny.
Dziękujemy za pomoc w realizacji cennego - naszym zdaniem - dzieła.
Jacek Kozak


Witam Pani Jolu.
Przeczytałam króciutki artykuł na stronie Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego http://ptsr.strefa.pl/ w księdze gości i oczywiście weszłam na tytuł Transatlantyk Nadziei no i całą ją prześledziłam.
Ja też jestem chora na to nieszczęsne SM. Na MS choruję od 1995 roku. Miałam pierwszy rzut, potem drugi, ale tak dziwnie, bo zawsze w czerwcu rok rocznie, ale nic nie wiedziałam, że mam to paskudztwo, choć lekarze wiedzieli (to moja rodzinka).
W 1995 miałam zrobiony MR i nie zdawałam sobie sprawy, tylko była sobie dziurka 1,5 cm w moim mózgu. Byłam tak zaabsorbowana moją pracą, że nawet moi lekarze nic mi nie mówili tylko jakieś tam zastrzyki, encorton i przechodziło. Byłam Dyrektorem Centrum Kultury i redaktorem naczelnym naszej gazety, więc nie miałam czasu na jakieś tam chorowanie. Ale i przyszedł czas na mnie w pewnym momencie po wypadku, który miałam w Niemczech i mieli mi amputować nogę, ale jednak nie, tylko mam przeszczepy skóry to było silne poparzenie no i chyba zaszkodziła mi narkoza. W 2000 roku miałam jeszcze artroskopie kolana, ale już na znieczulenie i po tym zaczęłam włóczyć nogą i myślę coś nie tak. Udałam się tu u nas do lekarza to po jakimś czasie stwierdził, że chyba mam miażdżycę kończyn dolnych. Więc ja za telefon i dzwonię do Wrocławia, bo tam byłam i jestem leczona (stamtąd pochodzę i tam mam rodzinkę), a lekarz, że natychmiast mam przyjechać. Mąż wziął urlop i pojechaliśmy - tylko ja już zdążyłam przypuszczać, co to może być i sama, z ochrzanieniem łącznie, powiedziałam co mi jest. Zaraz interferon / Betaferon /. Ponowny rezonans, no już nie ciekawy, bo ażurek. Czy decyduje się na leczenie, ale to jest koszt taki, a taki tyle tylko, że za 4 miesiące ja ponoszę koszt, za 5 miesięcy szpital, a za 3 miesiące firma Schering? Tak, było przez rok, a teraz już 3 lata mam za darmo lek ze szpitala. Przywozi mi go oddziałowa, bo ona się tym zajmuje. Od roku jestem na rencie, mam 49 lat, wspaniałego męża, dzieci, które są już na swoim i mieszkają w innych miastach (Kasia w Kępnie a Dawid w Ostrowie Wlkp.). Mam dwie wnusie Agatkę, która chodzi do zerówki i Julę, co ma dwa latka.
My z moim mężem mieszkamy sami, ale ja nie poddaję się, choć mam trudności w chodzeniu. Mam ogromną podporę w moim mężu Leszku. Wciąż jestem ławnikiem w sądzie, jak trzeba to przyjeżdżają po mnie i odwożą. Jest super.
Stwierdziłam, że też są pewne uroki... wiele nie mogę, ale trudno, teraz mogę co innego robić.... to co mogę.... I trzeba z tym żyć, jak inni mówią, co znam, że SM to "sama miłość" i tak trzeba rozumieć.
Proszę o odpowiedź jeżeli można, a muszę się pochwalić, że mam trochę rodziny tam w Kanadzie i to bliskiej, bo mój brat z żoną i męża siostra z mężem i dziećmi, gdzie ich córka Asia a mojego męża chrześnica wyszła za mąż w Ottawie tam mieszka studiuje i pracuje. Powodzenia życzę i dużo bardzo dużo OPTYMIZMU i ZDRÓWECZKA jak najdłuższego.
Z Pozdrowieniami Grażyna Chrzan z Kalisza
Gorąco polecam stronę www.delfin.clan.pl
Droga Pani Grażyno!
Dziękuje za list, a szczególnie za zdanie "...inni mówią, że SM to "sama miłość" i tak trzeba to rozumieć. Dla mnie wciąż jest to największy wróg, choć uczę się go rozumieć. Wiem, czego nie lubi, co go drażni...
[ Jolanta Szaniawska ]
P.S Jak sobie radzę z moim wrogiem opowiadam w artykule Mówię: nadzieja


Do redakcji Transatlantyku Nadziei.
Droga Pani Jolu! Serdecznie panią pozdrawiam z Polski. Nazywam się Beata Sz. i pozwoliłam sobie do Pani napisać, ponieważ przeczytałam w Internecie, że w Ottawie działa polski klub polonijny i wydajecie pismo pt. "Transatlantyk Nadziei". Od dwóch lat noszę się z zamiarem emigracji do Kanady. Zdaję sobie sprawę, że nie jest to takie proste, ale tak jak Pani "uparta jestem na życie (taką informacje przeczytałam o Pani w stopce redakcyjnej). Do emigracji skłania mnie min. i sytuacja polityczna i gospodarcza w Polsce, ale przede wszystkim wszystko to, co dotyczy mojej osoby. Od trzech lat borykam się z pracą, pomimo, że skończyłam studia, politologię na Uniwersytecie Szczecińskim i dziennikarstwo w Poznaniu. Pracę znajduję na okres 6 lub 11 miesięcy (a pracodawcy biorą na taką osobę dotacje z Funduszu Pracy) a po wygaśnięciu umowy nie zatrudniają na stałe. Obecnie jestem w takiej sytuacji, gdzie już pracodawca zapowiedział mnie, że pracuję do wygaśnięcia umowy, czyli do końca maja br. Człowiek w takim przypadku zostaje bez pracy i bez zasiłku (wg obowiązujących przepisów zasiłek przysługuje mi po 12 miesiącach pracy).Ogólnie mówiąc chore prawo i przepisy, które to regulują. Jestem zmęczona takim życiem i takim pomiataniem i wykorzystywaniem człowieka. Czuję jak życie ucieka mi przez palce. Mogę pracować ciężko, ale chcę żyć na godziwym poziomie, a nie odmawiając sobie wręcz wszystkiego i egzystować jak roślinka. Pracuję do końca maja w sklepie odzieżowym, gdzie robię wszystko sprzedaję towar, sprzątam i robię przeróbki krawieckie. Zarabiam miesięcznie 617 zł. Przed studiami pracowałam w zakładach odzieżowych gdyż skończyłam Technikum Odzieżowe, a wcześniej zawodową szkołę odzieżową. Chciałabym wrócić do szycia, bo lubię to i w tym kierunku się realizować zawodowo. Coś jeszcze o mnie. Mam 38 lat i nie założyłam jeszcze rodziny, ponieważ nie spotkałam mężczyzny swojego życia, z którym mogłabym ładnie się zestarzeć. Mieszkam z mamą, emerytowaną pielęgniarką, która przepracowała 35 lat w jednym zakładzie pracy i ma jedynie ok. 900 zł. emerytury. To wszystko takie przytłaczające, ale my żyjemy w Polsce i takiej rzeczywistości. Chcę lepszego życia dla siebie i dla mojej mamy, nie mam już żadnej bliskiej rodziny( ojciec zmarł jak byłam na studiach) a jestem jedynaczką. Ponieważ studiowałam na studiach stacjonarnych, moja mama pomagała mnie finansowo, a ja już po studiach nie jestem w stanie finansowo wspomóc moją mamę. Starałam się parokrotnie o pracę np. w Starostwie powiatowym lub w Urzędzie miejskim, ale Starosta dał mi wyraźnie do zrozumienia, że jak nie nalezę do partii politycznej to nie mam szans na pracę. Jestem osobą z charakterem z zasadami i nie potrafię naginać się do panującej sytuacji politycznej, to nie dla mnie. Dlatego coraz częściej myślę o emigracji z Polski. Jak podają media obecnie w Polsce mamy przeszło 3 milionowe bezrobocie (dane oficjalne), w polityce afery korupcyjne i walka polityków o stołki. Młodym ludziom brak perspektywy, a emerytom brak pieniędzy na lekarstwa. Piszę o swojej sytuacji i nie tylko, aby opisać co mnie skłania do emigracji do Kanady. W Kanadzie żyje się bezpiecznie i spokojnie, a jak pracuje się uczciwie to stać cię na godziwe życie. Ponieważ nie mam żadnych znajomych ani rodziny w Kanadzie, chciałabym mieć w Pani osobę życzliwą, która udzieli mnie kilu wskazówek i rad odnośnie mojej emigracji do Kanady. Potrzebna jest mi taka osoba, która po moim przylocie będzie czekała na mnie na lotniku i pomoże mnie w wynajęciu mieszkania, zagospodarowania się i pomoc w znalezieniu pracy. Proszę Panią o pomoc w tej sprawie. Serdecznie Panią pozdrawiam, czekam na odpowiedz.
Beata Sz.
Adres znany redakcji
Pani Beato
W związku z tym, że pytania dotyczące wyjazdu do Kanady na pobyt stały powtarzają się, więc KPK - odział stołeczny przygotowało specjalna stronę:
http://www.kpk-ottawa.org/sip/wiadomosci/emigracja.html
Tam można dowiedzieć się wszystkiego, co Państwa interesuje. Wiemy, że nie będzie łatwo, ale jak ktoś się stara i jest rzeczywiście zdecydowany, to się udaje przyjechać,... gdy się ma zebraną wymaganą liczbę punktów.
Druga formą jest wyjazd na tzw. "łączenie rodzin" np. mąż - żona.
Jest pani osobą wolną to znaczy, że może pani szukać swojej drugiej połowy za granicami Polski, nie koniecznie w Kanadzie.
Życzymy powodzenia! [ Redakcja TNpolonia ]


Od redakcji...

W imieniu redakcji "Transatlantyku Nadziei" www.tnpolonia.com chciałabym poinformować, że biorąc pod uwagę sugestie czytelników, nasz ottawski magazyn wydawany będzie co dwa miesiące, a nie jak dotychczas co miesiąc. Pozwoli to na zapoznanie się z każdym naszym wydaniem większej ilości czytelników rozsianych po świecie.

Ruchomym działem pozostanie "Kalejdoskop Ottawski", w którym informować będziemy na bieżąco o najnowszych wydarzeniach z życia Polonii ottawskiej i nie tylko. Korzystając z okazji, chciałam zaprosić Państwa do odwiedzenia naszego archiwum "Poprzednie wydania TN". Milej lektury.
Jeśli ktoś z Państwa chciałby współpracować z nami - ZAPRASZAMY!!!
"Transatlantyk Nadziei" - Twoim pismem!!!

[ Jolanta Szaniawska ]

Prośba o pomoc...

[ Polska, 18 stycznia 2005 r. ]
SZANOWNI PAŃSTWO!
Bardzo przepraszam, że tą drogą poszukuję pomocy, ale wyczerpałam już wszystkie inne możliwości. Nic nie osiągnęłam! Teraz dzięki uprzejmości koleżanki mogę skorzystać z drogi elektronicznej. Mam nadzieję, że dotrę do ludzi, których zainteresuje los mojej rodziny i zechcą nam pomóc. Nie znam języka, więc mogę się zwrócić tylko w swoim ojczystym. Jestem samotną matką, wychowuję trzech synów. Arek i Przemek to bliźnięta, maja po 13 lat. Sławek ma 17 lat. Straciłam pracę i pozostałam bez środków do życia. Z opieki społecznej otrzymuję 426PLN /ok.140 $/ na miesiąc. Wystarcza to mi zaledwie na opłacenie rachunków. Nie zostaje na życie. Głodujemy! Chłopcy zaczynają chorować. Serce boli, gdy muszę odmówić im chleba, bo go porostu nie ma. Zwracałam się z prośbą do wielu instytucji w Polsce i nikt mi nie pomógł. Jest wiele rodzin w podobnej sytuacji. Nie widzę wyjścia - wszystko co przedstawiało jakąkolwiek wartość sprzedałam na jedzenie. Nie mam już nic! Szans na szybkie znalezienie pracy też nie a dzieciom muszę dać jeść. Błagam, miejcie litość i pomóżcie nam, bo ja już nie mam sił do tej nierównej walki z życiem. Bardzo proszę o jakąś paczkę z żywnością.
Jeżeli trudno Państwu samemu proszę przedstawić naszą prośbę zespołowi - sąsiadom, krewnym, współpracownikom. Wspólnie możecie uratować nam życie!
Ciężko jest pisać o swojej nędzy i błagać o litość, ale nie mam innego wyjścia. Honor jest niczym w porównaniu z patrzeniem na coraz smutniejsze twarze moich chłopców. Nie proszę o pieniądze, bo trudno na odległość udowodnić, że będą one przeznaczone na zbożny cel. Jeżeli jednak mają Państwo życzenie, mogę pocztą dosłać dokumenty potwierdzające naszą sytuację /proszę o e-maila w tej sprawie i podanie adresu zwrotnego/.
Może mają Państwo swoją bądź zaprzyjaźnioną młodzież, która zechciałaby podarować moim synom niepotrzebne im już ubrania czy obuwie?
Arek ma 150 cm wzrostu, nr buta 38
Przemek - 146 cm wzrostu, nr buta 36
Sławek - 176 cm wzrostu, nr buta 42
Ja - 160 cm i nr buta 36-37.
Bardzo proszę nie wyrzucajcie Państwo mojego e-maila do kosza. Jeżeli sami nie możecie nam pomóc przekażcie go innym, którzy być może zechcą i będą mogli nam pomóc.Będę bardzo wdzięczna ponieważ jest to dla nas ostatnia deska ratunku!,
Podaję adres:
HALINA KAMINSKA-GRZESZCZ
GAWRONY 27A
62-560 SKULSK K/KONINA
WOJ. WIELKOPOLSKIE
POLSKA
tel. 0,48 63 268-52-56
i e-mail halkam13@wp.pl /koleżanka powiadamia mnie o każdej wiadomości/
Serdecznie pozdrawiam
Halina
P.S. Nie wiem czy dobrze robię ale koleżanka zasugerowała mi abym jednak podała nr konta, bo jak mówi "czasami ludziom łatwiej wpłacić jakieś pieniądze niż organizować wysyłkę paczki". Podaję, więc;
CITIBANK HANDLOWY, ul.Senatorska 16, 00-923 Warszawa
SWIFT KOD:CITI PLPX
NR;PL 82 1030 0019 0108 4048 1022 1110
[ Polska , 31 stycznia 2005 ]
Szanowna Pani!
Otrzymałam potwierdzenie, że mój list dotarł do Pani. W związku z tym chciałabym go uzupełnić o zaświadczenie z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej potwierdzające moją bardzo trudną sytuację. Oryginał tego zaświadczenia mogę w każdej chwili dosłać pocztą. Bardzo proszę nie wyrzucać mojej prośby do kosza. Może uda się Pani zainteresować nią kogoś, kto zechciałby nam pomóc. Nie widzę już wyjścia z tej upokarzającej wręcz sytuacji.
Serdecznie pozdrawiam.
Halina Kamińska-Grzeszcz
[ Ottawa, 1 luty 2005-01-31 ]
Droga Pani Halino,
List wysłała Pani do Kanady. To daleko by pomagać, koszta przesyłki są bardzo duże, ale nigdy nie wiadomo, kto przeczyta i jakie ma możliwości finansowe. Oczywiście, że wydrukujemy Pani list i mamy nadzieje, że czytelnicy z Europy odezwą się i pomogą. Może ktoś z Kraju, kto ma dzieci w wieku Pani synów wyśle ubrania? Mamy nadzieje, że nie zostanie Pani bez pomocy.
Z uszanowaniem - Redakcja TN


Gość z Polski

Witam,
Mam na imię Małgosia, mam 38 lat, mam dwoje małych dzieci i niestety choruje, chodzę jeszcze, bo głównie męczy mnie ataksja lewej strony. Moje życie rodzinne legło w gruzach i dlatego stan się pogorszył. Staram się żyć, ale to bardzo trudne, bo ktoś nas zawiódł, kiedy najbardziej potrzebowałam pomocy i nie fizycznej, ale wsparcia psychicznego. Ale to podobno normalne dla tej choroby. Zawsze myślałam, że w taki bogatych krajach łatwiej jest ludziom żyć, choćby się leczyć. Pozdrawiam serdecznie, będę czytała gazetkę i życzę miłych chwil w nowym roku.
Małgosia
arcisz@konto.pl

Droga Małgosiu,
Dziękuję za Twój list, i cieszę się ze nasza 'gazetka' podoba się. Wiesz, kiedy ją zakładałam, moją przewodnią myślą było by skupić wokół siebie dobrych, mądrych, rozumiejących ludzi. Naszym hasłem - patrz dział "Poprzednie wydania' - Matrix party- "Dobra wiadomość nie musi być wcale nudna!" Wiec szukamy DOBRA!!! Chcemy czynić tylko DOBRO!!!
I gdy już powstało pismo, to zaczęłam w nim przemycać 'moje sprawy', czyli edukacja społeczeństwa w temacie "Mam MS i..." Najpierw napisałam o sobie i tym ośmieliłam innych. Ruszyło. W TN publikujemy listy czytelników, którzy piszą o swojej walce z choroba, o tym jak to jest żyć z tym 'czymś' i wciąż mieć nadzieje, na lepsze jutro.
Nie wiem jak w Polsce, ale Rodacy na obczyźnie, czyli ci po ciężkiej traumie emigracji, często serca nie maja. Czy łatwiej jest chorować za granica, tam gdzie państwo bogate? Na pewno tak, ale tu się jest na obczyźnie...to izolacja pierwsza, MS to izolacja druga. Proszę pisz, w wirtualnej przestrzeni nie jesteś sama!
Jolanta Szaniawska

Szanowna Redakcjo,

Jestem przekonany, że ja znam przyczynę stwardnienia rozsianego. Można tej chorobie zapobiegać i można leczyć przyczynowo, bez lekarstw. Uprzejmie proszę rozważyć możliwość opublikowania mego listu w Transatlantyku Nadziei.

Ja mam 65 lat. Badania przyczyny stwardnienia rozsianego prowadzę od ponad 20 (dwadzieścia) lat. Dawniej interesowałem się rozwojem lotnictwa i kosmonautyki. Oglądałem sowiecki film, na którym pokazano przygotowania do zespołowego lotu w kosmos. Zbudowano makietę statku kosmicznego i zamknięto w niej kilku zdrowych pilotów wojskowych -- kandydatów do lotu w kosmos. W hermetycznej kabinie był niezbędny do życia zapas wody, żywności i powietrza. Kandydaci na kosmonautów mieli tam przebywać bardzo długo, ale jeden z nich po krótkim pobycie doznał silnych zaburzeń psychicznych i zaburzeń w pracy serca. Usunięto chorego z kabiny i na jego miejsce wpuszczono innego kandydata na kosmonautę. Okazało się, że ten chory, po wyjściu z kabiny szybko wyzdrowiał i nie wykryto u niego żadnej choroby.

Ja pomyślałem sobie, że w ciasnej kabinie ludzie mogą działać na siebie za pomocą biochemicznych substancji, które są w zapachu ich ciał. Takie biochemiczne działanie może niektóre zdrowe osoby doprowadzać do utraty przytomności.

Kilkanaście lat później, w roku 1981 obserwowałem podobny przypadek. Pewna kobieta słabła w bliskości swego męża. Lekarzom mówiła, że gdy mąż jest daleko, to z wyglądu sprawia wrażenie przyzwoitego człowieka, natomiast gdy mąż jest blisko, to ona czuje, że mąż działa na nią w niesamowity sposób: ona doznaje mdłości, nudności, zamętu w głowie, ślepnięcia, ściskania gardła, drętwieją jej ręce i nogi, czuje zbliżającą się śmierć. Żeby uniknąć omdleń i śmierci ta kobieta uciekła z domu i jest zdrowa, żyje w separacji z mężem.

Wtedy, w roku 1981 postanowiłem znaleźć przyczynę choroby tej kobiety. Intuicja skłoniła mnie do zainteresowania się substancjami, które są w zapachu organizmów. Znajomego lekarza zapytałem: "Jakie substancje są w zapachu ludzkich organizmów?".

Lekarz powiedział: "W zapachu są takie substancje, jakie są w pocie, który jak wiadomo jest wydalany do powietrza razem z zawartymi w nim substancjami. W pocie, a także w ślinie i w innych płynach ustrojowych są rozpuszczone antygeny grupowe krwi. Antygeny te są opisane w książkach z immunologii (nauka o odporności organizmu na choroby) oraz hematologii (nauka o krwi)". Ten lekarz pożyczył mi kilka książek --- ja zacząłem te książki czytać. Gdy wiedza książkowa była niewystarczająca, nawiązywałem kontakty z naukowcami. Obecnie wiem z literatury naukowej, że antygeny rozpuszczone w wodzie organizmów mają drugą nazwę --- hapteny. Hapteny są to proste związki chemiczne, które mogą się przylepiać do odpowiedników swoich przeciwciał, a także mogą się przylepiać do niektórych białek oraz lipidów. W pocie, ślinie, mleku, moczu, łzach, nasieniu i innych płynach ustrojowych są rozpuszczone następujące hapteny (antygeny): A, B, H, I, Lea, Leb, Sda. Każdy człowiek ma inny zestaw tych haptenów, które są najlepiej znane hematologom. Jednakże hematolodzy dotąd nie zwracali należytej uwagi na znaczenie wiedzy o tych haptenach (antygenach). Okazuje się, że ta wiedza może mieć ogromne zastosowanie w profilaktyce i leczeniu chorób autoimmunizacyjnych, których jest ponad 80, np.: alergia, migrena, jaskra, epilepsja, stwardnienie rozsiane, reumatoidalne zapalenie stawów, choroby serca... Ponadto wiedza ta może mieć zastosowanie w profilaktyce wielu zjawisk patologii społecznej, np. w zapobieganiu nieudanemu życiu rodzinnemu, agresji, rozwodom, zabójstwom...

W latach 1981 - 2004 poznałem kilkaset przypadków chorób powodowanych haptenami. Badałem krew, ślinę i powietrze wydychane przez ludzi. Jestem współautorem i autorem kilku prac opublikowanych w naukowych pismach zagranicznych. Opublikowałem także kilka książek w j. polskim. Moje publikacje zaliczam do nowej dziedziny wiedzy, którą nazwałem haptenologią. Staram się pisać w sposób zrozumiały dla osób w wieku powyżej lat 16. Prowadzę wykłady, na których słuchaczami bywają naukowcy, lekarze, studenci, uczniowie szkół średnich oraz osoby chore np. na stwardnienie rozsiane albo inne choroby, których przyczyny nie były dotąd znane. Dostrzegam, że w rezultacie prowadzonej działalności oświatowej wzrasta liczba osób uprzednio chorych, którzy przekonali się, że można przerwać postępy choroby i uzyskać poprawę zdrowia. Można też zapobiegać nieudanemu życiu rodzinnemu i wielu zjawiskom patologii społecznej. Więcej informacji na ten temat zamieściłem w j. polskim i w j. angielskim na stronie www.haptens.republika.pl

Jerzy Grzeszczuk
ul. Akacjowa 14 m. 5
72-100 Goleniów
POLAND

jerzygrzeszczuk@op.pl

Szanowny Panie Jerzy,
Dziękujemy za list, na temat hapten faktycznie wiemy niewiele. Myślę, ze zatrucie środowiska jest przyczyną chorób autoimunologicznych, a jak popatrzę na to szerzej - to selekcja naturalna musi być i jest. Moim codziennym zmartwieniem są roztocza - mam Pana Kota i od czasu do czasu cieknący nos, ale to już zupełnie inny temat. Mam nadzieje, że za pośrednictwem TN dostanie pan listy, te ciekawe proszę nam podesłać. Może wywiąże się jakaś "zdrowotna dyskusja"?

Z poważaniem - Jolanta Szaniawaska

następna strona ->