"Pierwsze - nie zapomnieć"

Twórcy albumu "Pierwsze - nie zapomnieć" prezentowanego w Ottawie dn. 29 listopada 2006 r. z okazji zbliżającej się rocznicy stanu wojennego: Jolanta i Andrzej Szaniawscy - pomysł plus zdjęcia obiektów w Warszawie '06. Michał Lewczuk, Opracowanie graficzne - Małgorzata Boczkowska


WEJŚCIE (FOTOALBUM)



"Jesteśmy stróżami braci naszych" (Zbigniew Herbert)

Pomysł patriotycznego wieczoru dla Polonii, którego myślą przewodnią - "Pierwsze - nie zapomnieć" narodził się w bunkrze, kilkanaście metrów pod ziemią, w dniu 25 października 2006 r. Dzień moich urodzin, uwaga - skorpion jestem! Czytelniku z Perth, Australia - Pytasz, bunkier w Ottawie? A tak, i to nic innego jak zachowany dla potomnych obiekt z czasów zimnej wojny. Właśnie tu w Diefenbunker Canada's Cold War Museum www.diefenbunker.ca ambasada RP zorganizowała "wielo-rocznicową" wystawę upamiętniającą Poznań '56 (można było otrzymać CD pt. Poznań -Budapest 1956 przygotowane przez polskie MSZ) oraz wyświetliła film gdańskiego IPN pt. "Rozpoznawać - Wykrywać - Zapobiegać. Pod czujnym okiem bezpieki SB 56-89" (to chyba już pod 13 grudnia?). Poruszona tematem, nawet zabrałam ze sobą książkę "Poznański Czerwiec 1956" (wydawnicza perła z roku '81, książka - cegiełka, przez sprzedaż, której zbierano fundusze na pomnik poległych robotników)

Przed projekcją filmu głos zabrał Jego Ekscelencja ambasador RP w Kanadzie Piotr Ogrodziński. Gdy skończył, poczułam, że temat, jakim są "służby PRL-u" (UB/SB 1944 - 1989...) przedstawił zebranym, w większości byli to młodzi urzędnicy kanadyjskich ministerstw, jako niezbyt miłą, acz dobrze zorganizowaną grupę namolnych podglądaczy. Nie czuło się, że tu chodziło o zbrojne i zbrodnicze ramię PZPR-u! Uciekło też, że był to okres terroru na narodzie polskim, narodzie zamkniętym w obozie, że najważniejszym dobrem, jakiego wtedy nam brakowało (nie o mydło i papier tu szło!) to był brak suwerenności. I to trzeba nie szeptać, tylko krzyczeć!

Do tego ta reklama... Na zaproszeniu umieszczono rysunek esbeka wyglądającego niczym inspektor Gadget! polishembassy.ca/ Nic dziwnego, że podczas projekcji ktoś się na sali zaśmiał... Kino to kino!
A mnie to wszystko zabolało! Na moich oczach zmieniano tu historię kraju mego urodzenia! Małgosiu z Londynu, Wielka Brytania - Odpowiadam, że patriotą się jest bez względu na miejsce zamieszkania! Bardzo nie lubię i od razu reaguję na manipulacje typu: świadome niedopowiedzenia i przemilczenia w celu uzyskania innego obrazu. Jeszcze żyją ludzie pamiętający ten najbardziej zbrodniczy okres, jakim były lata rządów UB, wciąż są politycznie aktywni "pokrzywdzeni" przez SB! Razem z nimi żyje prawda!

Dziś na ręce pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego zbierane są podpisy pod petycją, aby Służba Bezpieczeństwa została oficjalnie potępiona jako organizacja przestępcza działająca na szkodę obywateli i łamiącą podstawowe prawa człowieka. ( 13grudnia81@wp.pl, www.sws.org.pl)
Potrzeba sprawiedliwości wciąż jest niespełniona w narodzie!
Iwono z Paryża, Francja - proszę podpisz! Twój brat był szykanowany, bity. Kiedy wrócił z "internowania", nie był już tym samym chłopakiem. Dziś jest na głodowej rencie.

W 2000 roku z inicjatywy byłego prezydenta Litwy - Vytautasa Landsbergisa zwołano w Wilnie kongres, który miał być Norymbergą komunizmu. Z powodu sprzeciwu Rosji i obojętności Zachodu, postawienie "komunizmu" przed sądem spełzło na niczym. W tym roku ponownie liberalna Europa odrzuciła propozycje rezolucji o ściganiu oprawców komunistycznych, ...że przedawnione, ...że nie humanitarnie itd. Równocześnie w ściganiu zbrodniarzy wojennych nie ma problemu Centrum Wiesenthala. Zdanie "To bringing people to justice! Trzeba stawiać tych ludzi przed sądem! - aktualne do dziś." Tak mocna jest tu potrzeba sprawiedliwości! Mieczysławie z Warszawy - szanowny urzędniku w służbie państwowej IV RP, i to dziś właśnie masz mówić w Świecie!

***

Dziś ogromnie cieszy, że młodzi historycy z Instytutu Pamięci Narodowej doszukują się prawd i je głoszą. W TV Polonia często wyświetlane są doskonałe dokumentalne filmy IPN, jak ostatnio - "Żelazo" (pozyskiwanie środków finansowych przez SB) i "Zamek" (ludobójstwo na żołnierzach AK w "państwie lubelskim" i później).
Edwardzie z Denver, Stany Zjednoczone - masz rację, że Tego Prądu Odnowy nie da się już zatrzymać - machina porządku ruszyła! Skoro ruszyła, to zadbajmy o edukację Polonii, tej wojennej i tej ze stanu wojennego; tej, co uciekła po '68 i tej ze "stypendiów naukowych"...
I tej najważniejszej - naszym, urodzonym tu dzieciom, o ile słuchać zechcą. Rok 2006 to rok rocznic. Zbliżał się 13 grudzień. Propozycje zrobienia multimedialnego wieczoru (film, pokaz zdjęć, słowo mówione itd.) pt. "Pierwsze - nie zapomnieć" złożyłam na ręce koleżanek z Federacji Polek w Kanadzie, Odział nr 8. Pomysł został przyjęty.

***

                
Środa 29 listopada, Dom Polski SPK. Dziś Kawiarenka Literacka Federacji Polek w Kanadzie, ogniwo nr 8 na multimedialny wieczór "Pierwsze - nie zapomnieć", w przygotowaniu, którego pomogli: Małgorzata Boczkowska (komputerowe opracowanie zdjęć) oraz członkowie Klubu Teatralnego im. J. Domańskiej - koledzy Stanisław Kielar i Marian Gamrat (recytacje), którym z serca gorąco dziękuję. Spojrzałam. Sala wypełniona widzami! Przyszli! Jedni, bo walczyli, drudzy, bo zwalczali. Temat ciekawy dla obu stron. Moimi specjalnymi gośćmi byli panowie: dr Henryk Borowy-Borowski (syn zamordowanego przez UB żołnierza AK odział Wileński, żołnierza WiN kpt. Henryka Borowy-Borowskiego ps. "Trzmiel"); Wojciech Kozłowski (syn żołnierza NSZ, kpt. Bronisława Kozłowskiego ps. "Grot", więzionego przez UB i do końca życia prześladowanego przez SB) oraz dr Jerzego Kulczyckiego - członka NSZ Solidarność, internowanego w stanie wojennym. Spotkanie rozpoczął tekst dr Macieja A. Jabłońskiego
"Libertas vitae carrior - Wolność nad życie droższa. (...) Losy ludzi, losy rodzin tworzą losy narodu. Losy Polski to także losy ludzi, to nasze losy. Polska od 1944r. po okresie wyniszczającej wojny z czarnym faszyzmem w wydaniu hitlerowskim została poddana nowej okupacji spod znaku czerwonego faszyzmu w wydaniu stalinowskim.
Czerwony faszyzm panował w tej części Europy do obalenia muru berlińskiego 1989r. i rozpadu Związku Sowieckiego. Skutki tego rozpadu a także długotrwałej okupacji czerwonych faszystów są widoczne w całej Europie Środkowej i Wschodniej. W różnych krajach występują one w różnym nasileniu. W Polsce w okresie ostatnich dwustu lat - ciężkich zmagań o niepodległość, powstań, zaborów, wojen - skala zniszczeń świadomości narodowej nie była nigdy tak dotkliwa jak po niedawno zakończonym okresie. Minęło tylko 17 lat, gdy Polska rozpoczęła nową drogę odbudowy, w tym także odbudowy swej tożsamości narodowej po ostatnim okresie niewoli. Skutki niewoli bolszewickiej trwają do dziś. Minęło przeszło pół wieku, gdy polskie Podziemie różnego zabarwienia i to zarówno podziemie polityczne jak i zbrojne wydało walkę na śmierć i życie zdrajcom Polski spod znaku sierpa i młota. Polska opinia publiczna nie zna szeroko tych ważnych faktów historycznych z najnowszej historii Polski. Dbają o to milczenie neoliberalne media w Polsce, gdzie próbuje się manipulować nie tylko wiedzą o zdarzeniach współczesnych, ale prowadzi się celową i szeroko zakrojoną akcję zmienienia i zacierania historii Polski. Akcja ta wykracza poza terytorium Polski, gdzie rozpoczęta już dawno kampania antypolska by pokryć skalę zbrodni systemu, by zmienić obraz tamtych dni. Dbają o to potomkowie czerwonych janczarów. Nasilenie tej akcji trwa szczególnie w ostatnich latach, gdy odchodzą już ostatni świadkowie tamtych czasów i gdy nie istnieje jeszcze szeroko dostępna literatura popularnonaukowa, i brak jest potwierdzonych danych historycznych i dokumentalnych. Zmiany jednak zaistniały i powołany stosunkowo niedawno Instytut Pamięci Narodowej przejął resztki akt dawnych służb specjalnych. Rozpoczęła się wielka praca badawcza, którą mamy nadzieję przybliży nas wszystkich do prawdy. IPN rozpoczął całe cykle wydawnicze, dotyczące najnowszej historii Polski. Ocenia się, że w latach rządu Mazowieckiego, a nawet na krótko przed, rozpoczęto i dokonano zniszczenia ok. 50% akt bardzo ważnych dla poznania tego, co się stało w Polsce w latach 1944-90. Rzutuje to na czas dzisiejszy Polski, i także na nas, którzy znaleźli się poza Jej obszarami wskutek dramatycznych wydarzeń, które Ją dotknęły a do nich należy niewątpliwie próba rozbicia Solidarności od czasu wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia 1981r.
Dlatego uważam, że spotkanie dzisiejsze ma znaczenie dla Polonii ottawskiej, ponieważ przybliża prawdę o tamtych latach i tamtych dniach. Nie ma i nigdy nie będzie pełnej sprawiedliwości na tym łez padole, na którym żyjemy, ale jesteśmy winni coś naszym braciom, którzy zginęli w okrutny sposób zamordowani. Jesteśmy stróżami braci naszych - jak pisał Zbigniew Herbert. (...)"

Były to słowa prosto do serc. Chwila ciszy. Następnie odbyła się oczekiwana projekcja filmu gdańskiego IPN - "Rozpoznawać - Wykrywać - Zapobiegać. Pod czujnym okiem bezpieki SB 56-89", po której wzbogacony o komentarz i wiersze pokaz specjalnie na ten wieczór przygotowanych zdjęć pt. "Pierwsze - nie zapomnieć!" (album znajduje się u góry strony TN)

Na zakończenie programu udostępniłam zebranym do wglądu dokument Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie z dnia 2 listopada 1950 r. Był to "Wyrok w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej" podpisany przez przewodniczącego mjr Widaja Mieczysława, w którym to skazywał na karę śmierci żołnierzy WiN: mjr Szendzielarza ps. "Łupaszka", ppłk Olechnowicza ps. "Podhorecki", kpt. Borowskiego ps. "Trzmiel", ppor. Minkiewicza ps. "Wiktor". Nic dziwnego, że wieczór skończył się interesującą dyskusją. Czy był on udany? O tym niech świadczą listy, które nadeszły do naszej redakcji.
[ Jolanta Szaniawska ]

Listy do redakcji TN po wieczorze "Pierwsze - nie zapomnieć" zrealizowanym przez red. Jolantę Szaniawską we współpracy z Federacją Polek w Kanadzie i Ottawskim Klubem Teatralnym.

***

Szanowna Pani,
cieszę się, że mogłam być na zorganizowanym przez Panią i Federację Polek wieczorze poświęconym działalności SB i potrzebie pamiętania o niej. Przy okazji, ponieważ wspomniała Pani, że jestem historykiem, chciałam sprostować, że jestem socjologiem. Ale rzeczywiście od dawna interesuję się tą tematyką i jedna z moich książek jest w całości poświęcona anatomii i działaniu służb specjalnych w latach 80-tych i ich metamorfozom po r. '89.
Ucieszyło mnie, że na spotkaniu 29 listopada były osoby reprezentujące różne pokolenia, łącznie z najmłodszymi. Dobrze byłoby kontynuować podjęty temat. Może udałoby się pokazać też inne filmy i próbować pogłębić rozumienie mechanizmów (a nie tylko technik) totalitarnej kontroli. Na przykład, często słyszy się w kontekście dyskusji nad lustracją o różnych tajnych współpracownikach, którzy jakoby nikomu nie zaszkodzili. Warto przypomnieć, że przejście od otwartego terroru do tzw. normalizacji systemu totalitarnego było możliwe tylko dzięki gęstej sieci tajnych współpracowników i społecznemu przekonaniu o jej istnieniu. Esencją zniewolenia była świadomość, że jest się obserwowanym w swoim najbliższym środowisku - w pracy, w sąsiedztwie, na ulicy, a może i w domu - i uczucie, że tak jak my nie ufamy innym, oni też mogą widzieć w nas potencjalnych donosicieli lub prowokatorów. To dawało podwójny efekt: samokontroli i funkcjonowania jako instrumentu kontroli innych. Cały ten mechanizm nie byłby możliwy bez istnienia w społeczeństwie prawdziwych, a nie tylko wyimaginowanych tajnych agentów, w związku z czym ich systemowa rola, choć inna, była właściwie równie ważna i niezbędna jak ta pełniona przez oficjalnych funkcjonariuszy służb.
Film, który obejrzeliśmy na spotkaniu był materiałem bardzo podstawowym - chyba przygotowanym dla szkół - niemniej bardzo potrzebnym. Wymaga on jednak szerszego kontekstu. Pokaz Pani zdjęć dokumentujących miejsca pamięci i kaźni był bardzo pożyteczny. Wiersze i wspomnienia ofiar przemocy reżimu bardzo wzruszające.
Mam nadzieję, że znajdzie się dość osób zainteresowanych tą tematyką, żeby kontynuować takie spotkania i dążyć wspólnie do lepszego zrozumienia totalitarnej przeszłości i jej reperkusji w teraźniejszości. Ciekawe będzie na przykład śledzenie informacji na temat natury i działalności rozwiązanych właśnie Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI), które trwały w niezmienionym kształcie przez pierwsze 17 lat pokomunistycznej Polski.
Łączę serdeczne pozdrowienia,
Maria Łoś

***

Wzruszający album! Gratulacje Polonia w Ottawie. Faktycznie, zaproszenie na pokaz filmu, jakie wystosowała do świata ottawska polishembassy jest na poziomie Bonda. Zrobi sobie masową rozrywkę... A to przecież były szrapnele...
Pozdrowienia,
A.J.Sz. 13 grudnia 06, Warszawa

***

Szanowna Pani Jolanto,
Chciałbym jeszcze raz podziękować Pani za urządzenie kawiarenki pt. "Pierwsze - nie zapomnieć". Najwyraźniej temat był bardzo aktualny i ciekawy skoro tak wiele osób przyszło na tą imprezę Federacji Polek. Na mnie największe wrażenie zrobiły film "Rozpoznawać - Wykrywać - Zapobiegać. Pod czujnym okiem bezpieki SB 1956-89", którego poprzednio nie miałem okazję zobaczyć, oraz liczne zdjęcia pomników wystawionych w Polsce w ostatnich latach ofiarom UB i SB. Jest to bardzo dobry znak. Mieszkam na zachodzie od 1946 roku i nie mam bliskiej rodziny w Polsce. Jak dużo innych w moim położeniu, chociaż orientowałem się ogólnie o terrorze UB i SB, nie znałem wiele specyficznych przykładów. Film i zdjęcia pomogły mi wypełnić tę lukę w mojej świadomości.
Łączę wyrazy szacunku,
Jerzy Dobrowolski

***

Chciałam Tobie oraz tym, co się przyczynili do organizacji wczorajszego wieczoru serdecznie podziękować. Ja jestem jedną z tych osób, co nie miała za dużego pojęcia o tym, co działo się po wojnie w Polsce. Może, dlatego, że mieszkałam na wsi, może, dlatego, że Tata nie chciał mnie martwić tym, co się działo, bo sam był wstrząśnięty tym, że Jego prawie całkowita utrata zdrowia w obronie Polski poszła na marne, może?
Trzeba o tym mówić, żeby pamiętać, żeby uczcić tych, co w tak straszny sposób od nas odeszli. Trudno uwierzyć, że człowiek jest zdolny do tych wszystkich okrucieństw, jakie się działy oraz ciągle się dzieją w Polsce / na świecie.
Jeszcze raz dziękuje.
Bożena Lech

***

Pani Jolanto!
Spotkanie, które Pani zorganizowała w Domu Polskim S.P.K w zeszłą środę, zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Ja nie doczekałem się powstania Solidarności, bo opuściłem Polskę w 1971 roku. A wtedy takie były to czasy, kiedy Służby Specjalne wydawały się mieć nieograniczoną i nieskończoną władzę a każdy sprzeciw był natychmiast krwawo i skutecznie tłumiony. Wtedy byłem przekonany że nic się nie zmieni, przynajmniej za mojego życia. I to wpłynęło na decyzję opuszczenia Kraju. Film, dyskusje i pokaz przezroczy przypomniały tamten ponury okres. Wydawać by się mogło, że po odzyskaniu niepodległości tamte wydarzenia zatarły się w pamięci i bezpowrotnie odeszły w przeszłość. Dlatego było dla mnie wielkim i miłym zaskoczeniem, że zobaczyłem na fotografiach tyle pomników przypominających miejsca kaźni, cierpień i niewinnie przelanej krwi. Zadziwiła mnie ich ilość, ale także i wymowna artystycznego przekazu tamtych trudnych dni. To dobrze, że w pamięci narodu pozostaje przestroga by nigdy więcej takie czasy nie powtórzyły się. Dziękując Pani za Jej trud w zorganizowaniu spotkania
pozostaję z poważaniem
S. Kielar

***

Pani Jolu:
To Pani należy się podziękowanie za zorganizowanie tak miłego i potrzebnego spotkania. Pozostał mi jednak pewien niedosyt. A mianowicie - właściwie nie odpowiedziałem na Pani pytanie o roli żony w moim "nielegalnym" działaniu. Zamiast odpowiedzieć zgodnie zresztą z prawdą, że na nią właśnie spadł obowiązek utrzymania rodziny, stanie w niekończących się kolejkach w sklepach z żywnością, a poza tym przewożenie "gazetek" w dziecięcym wózku pod materacykiem, czekanie na mój powrót do domu (jeśli nie wracałem do godz. 24:00 wiedziała, że rano następnego dnia może spodziewać się w domu rewizji), czekanie u prokuratora na zgodę widzenie się ze mną już później w więzieniu. Bo tak naprawdę prawdziwymi bohaterami były nasze żony i matki. A tego właśnie nie powiedziałem - nie umiem występować publicznie i gubi mnie po prostu trema.
Mimo, że wieczór był na pewno udany, to pozostał jednak pewien niesmak. Dotyczy to wystąpienia pana, który zaatakował bardzo ostro aktualnego ambasadora R.P. w Kanadzie. Nie chodzi już nawet o to, że w każdym cywilizowanym kraju dzieci nie odpowiadają za czyny rodziców, jak również rodzice za czyny dorosłych dzieci, bo gdyby tak nie było to pan Michnik musiałby wisieć na suchej gałęzi i to nie tylko za mamusię (sędzia okresu stalinowskiego) i braciszka (prokurator ww. okresu) a nie być przyjmowany z honorami w Ottawie i to przez PINK, którego prezesem jest antykomunista. Zresztą, jak pewno wie pan, który atakował ambasadora, rząd PiS-u zaraz po zaprzysiężeniu odwołał z palcówek kilku ambasadorów i wyższych urzędników ambasad. Dlatego też budzi we mnie co najmniej niesmak atakowanie przez członka Polonii najwyższego dostojnika Polski w Kanadzie, jakim jest Ambasador RP.
Pani Jolu - abstrahując od tych uwag jeszcze raz dziękuje Pani za ten tak udany, choć smutny wieczór, smutny - bo pokazała Pani groby bohaterów, gdy tymczasem oprawcy nie zostali i już nie zostaną nigdy ukarani.
Pozdrowienia
Jerzy Kulczycki

***

Jolu,
na zorganizowanym przez ciebie spotkaniu na temat działalności SB w Polsce byłam! Moja droga aż trudno wyrazić jednym słowem uczucia, jakich doznawałam będąc na sali. Zdjęcia i twoje komentarze przywołały pamięć miejsc z Trójmiasta, zdarzeń tego czasu, kiedy jeszcze mieszkałam w Gdyni, a pracowałam i w Gdańsku i Gdyni. Mój najbliższy kuzyn brał udział w stoczniowym strajku. My zbieraliśmy się wieczorami, aby porozmawiać, zadecydować jak można pomoc ściganym przez SB mieszkającym kilka bloków dalej. Każdy wyjazd z domu autobusem czy też kolejką do pracy, czy lekarza był przeżyciem i trwogą. Zwłaszcza "że śnieg" propagandowych ulotek był zrzucany na nasze osiedla... Trudno to wszystko zapomnieć a zdjęcia widziane z Trójmiasta przynoszą wspomnienia jak żywe do dzisiaj z ulic, wydarzeń i okrucieństwa, które się działo.
Grażyna R.
Pozdrawiam Organizatorów i czekam na dalsze spotkania

cdn.