Trwa medialny szum,

Telewizja probuje "zagadac" swoje grzechy. Grzechy wzgledem zmarlego
Prezydenta, nareszcie pokazujac go w dobrym swietle. Przywoluje sie jego
zaslugi dla Solidarnosci, jego patriotyzm i poboznosc. Mowi sie o jego
prezydenturze w Warszawie, pryncypialnosci, prawosci.
Jako zasluge wymienia sie nareszcie jego troske o Muzeum Powstania
Warszawskiego i o Cmentarz Katynski. Juz mu nikt nie wypomina, ze
"nieproszony - na sile chcial tam poleciec".
Nawet powiedziano o cieple jego osobowosci w relacjach do Pani Marii i
otoczenia. Owszem, o zmarlych tylko dobrze.
Ale co dalej. Poniewaz ktos zauwazyl, ze reakcje Polakow sa podobne do
"tamtego pogrzebu" sprzed pieciu lat to moze i wnioski beda podobne.
Wlasnie piec lat temu po dlugich rzadach komunistow i liberalow ludzie
siegneli po tradycyjne wartosci jakie reprezentowal zmarly. Ja jako kaplan
i misjonarz mam prawo sie nie znac na polityce ale chce zaswiadczyc, ze
przez 18 lat mego pobytu na Wschodzie tylko jeden rzad zainteresowal sie
moimi potrzebami jako polskiego obywatela pracujacego za granica i
potrzebami moich parafian. To za prezydentury pana Lech Wspolnota Polska
zaczela aktywniej wspierac pewne projekty socjalne i patriotyczne jakich w
malutkich parafijkach na Wschodzie jest niemalo, bo pracujemy posrod ludzi
biednych.
Niech wiec bedzie powiedziane i takie slowo i taki oddzwiek, echo dobrych
uczynkow zmarlego.
Stojac w kolejce do ksiegi pamiatkowej procz wdziecznosci prezydentowi
chce opisac pare refleksji ktore dotycza jego, faktu jego smierci,
symboliki oraz chce skomentowac swoj odbior faktu smierci dwu innych
zmarlych z tragicznej listy: znanego mi osobiscie o. Jozefa Jonca pijara,
autora i wykonawcy pieknej idei parafiadowej i pana Putry, ktorego pewni
ludzie z powodu jego katolickiego swiatopogladu za zycia nazywali
"dzieciorobem".
Przylaczam te slowa do licznych slow wspolczucia na adres rodziny
Prezydenta, rodzicow i dzieci pograzonych w zalobie rodzin.
Lacze tez piekne slowa Zmartwychwstalego Jezusa:
ODWAGI JAM ZWYCIEZYL SWIAT!!!
Tak pieknej smierci mozna tylko pozazdroscic.
ks. Jaroslaw Wisniewski - Taszkient - UZBEKISTAN