KATYŃ XXI WIEKU

Mój Boże

Mój Boże, dlaczego wezwałeś do siebie
aż tylu najlepszych, skracając im drogi?
Czy mało Ci było patriotów tam, w niebie,
czy było za mało katyńskiej załogi?

Chcę zadać pytania, choć nie mam odwagi
wyszeptać modlitwy z pretensją nad ranem:
- Czy cieszą Twe oczy spuszczone w pół flagi,
tak smutne, jak ptaki ze skrzydłem złamanym?

Choć tyle zakrętów historii za nami,
choć nieraz brat z bratem zacięty bój toczył,
to wszyscy czujemy się dziś Polakami
a ból i tragedia nas wreszcie jednoczy.

Żałosny wiatr przycichł, wśród drzew z cicha kona,
choć mgła już opadła, las szumi inaczej.
Miast rosy upadła na trawę łza słona.
Spójrz Panie jak polski Twój naród dziś płacze...

Ewa Jowik

**************


Ten piękny wiersz Marcina Wolskiego odpowiada na pytanie czemu ten narod reagował przed śmiercią inaczej,

Mediom

Prawdę mając na ustach, a kłamstwo w kieszeni,
będąc zgodni ze stadem, z rozumem w konfilikcie,
dzisiaj lekko pobledli i trochę stropieni,
jeśli chcecie coś zrobić, to przynajmniej milczcie!

Nie potrzeba łez waszych , komplementów spóźnionych
Waszej czerni, powagi, szkoda słów, nie ma co,
dzisiaj chcemy zapomnieć wszystkie wasze androny
wasze żarty i kpiny, wylewane przez szkło.

Bo pamięta poeta, zapamięta też naród
wasze jady sączone, bez ustanku dzien w dzień.
Bez szacunku dla funkcji, dla symbolu, sztandaruâ?Ś
Karlejecie pętaki, rośnie zaś Jego cień!

Od Okęcia przez centrum, tętnicami Warszawy.
Alejami, Miodową i Krakowskim Przedmieściem
jedzie kondukt żałobny, taki skromny choć krwawy.
A kraj czuje â?? prezydent znowu jest w swoim mieście

Jego wielkość doceni lud w mądrości zbiorowej.
Nie potrzeba milczenia mącić fałszu mdłą nutą
Na kolana łajdaki, sypać popioł na głowe
Dziś możecie Go uczcić tylko wstydu minutą!

Marcin Wolski

I dzisiaj ten narod potwierdza, ze sie wreszcie obudzil. Nareszcie.

**************


To Katyń

Rozkołysał się Zygmuntowski dzwon,
Rozszumiały się siostry sosny.
Żałobny szum, żałobny ton,
Rzeką łez płynący,
Strasznej pieśni.
Fragmenty z samolotu,
Niby dziecięca zabawka,
Rzucona ręką losu
I cisza złowroga, cisza trwoga,
Wzywająca niebiosa.
Wszyscy zginęli,
Prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej,
Wraz z małżonką.
Senatorowie, posłowie,
Kwiat szlachetnych Polaków,
A było ich 96-ciu rodaków.
Lecieli do lasu Smoleńskiego,
Ostatniej drogi jeńców wojennych,
Oficerów Wojska Polskiego.
70 lat temu do niewoli wziętych.
Zamordowanych,
Strzałem w tył głowy,
Wrzuconych do dołów w lesie,
A las tę zbrodnię swym echem,
Przez lata historii niesie.
Zmową milczenia świata.

**************


Katyń

Czterdzieści tysięcy,
Wzniesionych rąk.
Ten grzech to głaz,
Wojennych mąk,
Taki to był czas.
Rozstrzelani oficerowie,
Skrępowane ręce drutem,
Strzał w tył głowy,
Jak uderzenie knutem.
Padają w doły,
Dwadzieścia tysięcy,
Kwiat mojej Ojczyzny.
Nic dodać więcej.
Zbrodnia zatajona,
Niewyjaśniona.
Europa umyła ręce,
Sojusznikowi w podzięce.
70 lat przeżył zbrodniczy kat,
A świat niezmienny.

Autorką obu wierszy jest Irena Bielecka - Warszawa

**************


ELEGIA NA ŚMIERĆ PREZYDENTA

Patrzyło wielu Panie Prezydencie
na twą służbę Polsce -
na twój wysiłek pośród zniewag
by jej przywrócić należną godność
Patrzyło wielu jak się borykałeś
na co dzień z drwiną paszkwilami kłamstwem
Patrzyło jak Cię poniżano
za twoje serc szczerze bijące dla Polski
Patrzyło wielu i nic -
Obserwowali tylko obojętnie
szyk podłych stóp
które Cię miały dobić leżącego w ślinie
obelg i wzgardy
Przychylono uszy słowom głupców
potakiwano renegatom
przyświadczano jawnym wrogom ojczyzny
Oklaskiwano tych którzy Tobie
codziennie słali nienawistne
życzenie śmierci -
Patrzyli na to i nic wciąż ślepi na prawdę
Kto pojął co oznacza
ów znak bliźniactwa dany przez niebo dwom
na czas zamętu po otwarciu bram
domu niewoli
Nie rozpoznał Cię naród uwiedziony kłamstwem
za życia nie zrozumiał misji -
więc zabrało Cię niebo z powrotem
zostawiając ziemi ból
Nie pierwszy to raz w ludzkich dziejach
aż śmierci trzeba było
aby w tragicznym jasnowidzeniu
jak w świetle błyskawicy i w obliczu grozy
poczęło się opamiętanie
Boże dopomóż

Swiadek

**************