R E P O R T A Ż E    I    A R T Y K U Ł Y



Nad Ontario i Rzeką św. Wawrzyńca
[ ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski ]

Sztuka osób niepełnosprawnych intelektualnie stała się w Kanadzie wizytówką dorobku polskich organizacji pozarządowych

W pierwszej połowie maja na zaproszenie kilku organizacji polonijnych przebywałem w Kanadzie. W ciągu ostatnich lat była to już moja trzecia podróż do tego kraju. Jej głównym celem stała się tym razem prezentacja wystawy plastycznej, przygotowanej przez Fundację im. Brata Alberta w Radwanowicach. Składało się na nią 70 obrazów i grafik wykonanych przez osoby niepełnosprawne intelektualnie, które uczestniczyły w warsztatach terapii zajęciowej m.in. w Toruniu, Wrocławiu, Trzebini, Chrzanowie i Libiążu. Było to duże przedsięwzięcie logistyczne, gdyż prace te po raz pierwszy przewiezione zostały za ocean, co wymagało zgody wielu urzędów.

Wystawa została pokazana kolejno w trzech miastach. Najpierw w konsulacie polskim w Montrealu, obszernym gmachu, zbudowanym jeszcze przed 1976 r. z myślą o gościach na olimpiadę. Uroczystego otwarcia przy licznym udziale tamtejszej Polonii dokonał konsul Tadeusz Żyliński, który wraz z wolontariuszką Anną Ronij był głównym pomysłodawcą tego przedsięwzięcia. Ekspozycja spotkała się z ciepłym odbiorem i była pozytywnym zaskoczeniem dla zwiedzających, zarówno Polaków, jak i rodowitych Kanadyjczyków, bo sztuka osób niepełnosprawnych odznacza się ogromną ekspresją, a wieloletnia praca terapeutów daje dobre efekty. Poza tym uzmysławia zwiedzającym, że nasz kraj, pomimo ustawicznych problemów gospodarczych czy społecznych, może naprawdę pochwalić się dorobkiem wielu organizacji charytatywnych.

Kilka dni później, dzięki staraniom stowarzyszenia charytatywnego "Patron" (ma ono pod swoją opieką dom dziecka w Barlinku na Pomorzu Zachodnim), obrazy przewieziono do supernowoczesnego Centrum Sztuki Żywej w Missassauga nad jeziorem Ontario. Miasto to, będące przedmieściem Toronto, jest nazywane "drugim Chicago", gdyż prawie jedną trzecią jego obywateli stanowią Polacy. Ciekawostką jest fakt, że to niezwykle dynamicznie rozwijające się miasto zarządzane jest przez panią burmistrz, która liczy prawie... 90 wiosen, a i tak ma zamiar startować w następnych wyborach. Jest to rekord na skalę światową. Nawiasem mówiąc, pani burmistrz bardzo ładnie się zachowała wobec naszych rodaków, przychodząc w niedzielę po Tragedii Smoleńskiej do polskiego kościoła na mszę św., choć sama nie jest katoliczką. Z kolei trzy dni później, w dniu żałoby narodowej ogłoszonej w całej Kanadzie, przybyła także na główne nabożeństwo polskie. Pojawiło się na nim zresztą tak wiele osób, że trzeba było ustawić telebimy na zewnątrz kościoła.

Najdłużej jednak wystawa prezentowana była w Domu Polskiego Kombatanta w stolicy kraju Ottawie. Dom ten to dorobek żołnierzy generałów Andersa i Maczka, którzy jako wojenni tułacze trafili do różnych kanadyjskich prowincji. Wystawę w tym mieście otworzyli były burmistrz, a zarazem kandydat w najbliższych wyborach Jim Watson, dr Jerzy Kulczycki, prezes stowarzyszenia kombatantów, oraz Bogdan Gajewski, prezes Stowarzyszenia Twórców Ottawskich. Ambasadę reprezentowała pani konsul Monika Zuchniak-Pazdan. Ciężar całego spotkania spoczywał na barkach Edwarda Olszówki, właściciela sklepu z polską żywnością, człowieka z ogromną energią, zaangażowanego w przeróżne przedsięwzięcia charytatywne i kulturalne. Inna sprawa, że polskie sklepy to obok parafii główne "lokale kontaktowe" Polonusów.

Przy okazji dodam, że mogłem odwiedzić kilka polskich przedsiębiorstw, więc z przyjemnością stwierdzam, iż zaradność polskich emigrantów jest imponująca. Jednak podstawową wadą Polonii, która od razu rzuca się w oczy, są ogromne podziały na tle politycznym, czego efektem jest to, że ta ogromnie liczna społeczność nie ma swoich reprezentantów ani parlamencie krajowym, ani prowincjonalnym. Całkiem inaczej jest np. wśród emigrantów ukraińskich czy azjatyckich, którzy choć też są między sobą poróżnieni, to jednak na czas wyborów bardzo się konsolidują. Co do Ukraińców, którzy w wielu rejonach dominują, to z Polakami żyją w dużej symbiozie, czego przykładem są małżeństwa mieszane, a także wspólne interesy. Można też spotkać organizacje nacjonalistyczne, złożone głównie z emigrantów z Galicji Wschodniej, szerzące kult Bandery (w Kanadzie mieszka jego wnuk) i zbrodniarzy z UPA. Na szczęście jest to jednak margines.

We wszystkich miejscach otwarcie wystawy było połączone ze spotkaniami autorskimi. Za każdym razem większość stawianych pytań dotyczyła bieżącej sytuacji w Polsce, zwłaszcza wyborów prezydenckich i przyszłości IPN. Miło mi stwierdzić, że w dyskusjach brało udział wielu czytelników "GP", których nie brakuje na kontynencie amerykańskim. Dodam też, że najprawdopodobniej już na jesieni wystawa ta trafi do Toronto oraz do Edmonton i Calgary, a także do kilku innych miast.

Na koniec zapraszam na spotkania autorskie, które odbędą się w następujących terminach: 26 bm. o g. 17.30 w klubie "GP" w Dąbrowie Górniczej, 27 bm. o g. 18 w Śródmiejskim Ośrodku Kultury przy ul. Mikołajskiej 2 w Krakowie, 28 bm. o g. 11 i po wieczornej mszy św. w Ziębicach na Dolnym Śląsku. Zapraszam także na Dni Kresowe, które w dniach 29-30 bm. odbędą się we Wschowie oraz 5 czerwca w Kędzierzynie-Koźlu. W tym ostatnim mieście uroczystości, którym patronują władze samorządowe Opolszczyzny, rozpoczną się o g. 9 sesją naukową w Gimnazjum nr 1 im. Orląt Lwowskich. Natomiast o g. 13 w kościele św. Zygmunta odprawiona zostanie msza za pomordowanych na Kresach.

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski,
www.isakowicz.pl
26 maja 2010


top